|
polish menu
kartka z kalendarza '12
kartka z kalendarza '11
szczenięta, miot "P"
kartka z kalendarza '10
kartka z kalendarza '09
kartka z kalendarza '08
kartka z kalendarza '07
nasze psy
filmiki
o bearded collie
czytelnia
wzorzec rasy
Bearded Collie & sport
kontakt, linki
english menu
calendar's page '12
calendar's page '11
puppies, litter
"P"
calendar's page '10
calendar's page '09
calendar's page '08
calendar's page '07
our
dogs
movies
about bearded collie
reading room
standard
Bearded Collie & sport
contact, links
|
|
Gosiu (JODIE
Kiaora "Mirka"), dziękuję, że zgodziłaś się na umieszczenie
przetłumaczonych przez Ciebie tekstów na Mai www!
tłumaczenia, Małgorzata Staniszewska
mkada[at]gazeta.pl
WSTĘP DO HISTORII PRACUJĄCYCH OWCZRKÓW W TYPIE BEARDED COLLIE
english version on
http://www.shepherdswithbeardies.com/
tł. Małgorzata Staniszewska mkada[at]gazeta.pl
Przeczytaj na
Forum Bearded Collie.
OCENIANIE BEARDED COLLIE
© Chris Walkowicz
english version on
Bearded
Collie Club of America
tł. Małgorzata Staniszewska mkada[at]gazeta.pl
Ocenianie podskakujących kul futra wypełniających cały ring nie jest proste.
Nie jest proste zwłaszcza dla osób bez doświadczenia z rasami długowłosymi
lub z psami, które zdają się krążyć po ringu na tylnych łapach, by a) oprzeć
im na piersi zabłocone łapy lub b) zasypać twarz pocałunkami, o które nikt
nie prosił. Spokojnie! Nie wszystkie beardedy skaczą przez cały czas i wbrew
powszechnie przyjętym mniemaniom nie wszyscy właściciele to tolerują. To się
jednak zdarza, i jeżeli myśl o radosnym podskoku beardeda Cię zniechęca,
lepiej nie dodawaj tej rasy do swojego repertuaru.
Zarys sylwetki bearded collie charakteryzują raczej łagodne okrągłości niż
kąty ostre. W zasadzie więcej tam Van Gogha niż Picassa. Psy tej rasy nie są
tak duże i kwadratowe jak bobtaile ani tak smukłe jak bordery. Patrząc na
sylwetkę powinno się czuć jej solidność, ujmująco atrakcyjną, dającą
wrażenie siły łagodzonej wdziękiem. Beardedy są dłuższe niż wyższe, z
proporcjami 5 do 4 dłuższe nawet od owczarków niemieckich. Obecnie dość
często spotyka się za krótkie beardedy, które wyglądają niewłaściwie i
kanciasto. Dobrze umięśnione ciało pokryte jest bujnym, szorstkim włosem.
Bearded to średniej wielkości pies, i chcielibyśmy, żeby to tak zostało.
Więcej niż 2-3 centymetry powyżej lub poniżej wzorcowego 53,5-56 cm dla psów
i 51-53,5 dla suk jest poważnym błędem. Podobne osobniki mogą okazać się
zaskakująco różne, gdy ręcznie sprawdza się ich budowę, ponieważ bogaty włos
zakrywa różnice w budowie czy muskulaturze.
Głowa
Zaczynając oceniać głowę, zwróć uwagę na „wyraz pyska”. Zwłaszcza
szczeniętom należy szczotką odgarnąć włosy, odsłaniając olbrzymie, czułe
oczy. Typowy beardedzi „wyraz pyska” określany jako „bystry i badawczy”,
jest połączeniem anielskiej słodyczy i czarującej ciekawości, któremu
towarzyszy iskierka psotliwości. Kolor oczu i pigmentacja powinny odpowiadać
kolorowi futra, czyli im ciemniejsze futro, tym ciemniejszy nos, wargi i
brzegi powiek. Kolor powinien występować również wokół oczu i na uszach.
Jeżeli wydaje się, że stop został podkreślony natapirowanym włosem, sprawdź
jego kształt palcami, powinien być umiarkowany. Szeroka, płaska czaszka
powinna nieco się zwężać z przodu. Boki czaszki również są płaskie, a cała
głowa powinna mieć kształt tępego klina. Przednia część czaszki łagodnie
opada poniżej poziomu tylnej części czaszki. Czaszka dorosłego psa
wielkością odpowiada dłoni z rozłożonymi palcami, dorosłej suki jest nieco
mniejsza, odpowiednio do różnicy w wielkości zwierząt. Głowa nie powinna być
ani za delikatna, ani za potężna, lecz harmonizować z całością ciała. Uszy
powinny być osadzone na krawędzi tuż poniżej wierzchołka czaszki i nieco się
unosić, gdy pies jest czymś zainteresowany.
Choć obecnie spotyka się psy ze skróconą kufą, żeby nadać im “słodziutki”
wygląd, jest to błąd. Kufa powinna być tej samej długości co puszka mózgowa.
Obejmij kufę palcami. Jeżeli możesz dotknąć palcem wskazującym kciuka (nie
licząc szczeniąt), sprawdź dokładnie pysk. Wady często pojawiają się w
przypadku wąskich kuf i płytkiej dolnej szczęki. Niewłaściwy zgryz jest
coraz częstszy, i choć wzorzec rasy mówi o „zgryzie cęgowym”, pomijając
wady, nie są mile widziane. Hodowcy preferują szczenięta z nieco
kwadratowymi szczękami. Na końcu pełnej kufy mamy duży, kwadratowy nos.
Tułów
Stojąc przed psem, przesuń dłonią po przedniej części ciała, by sprawdzić
szerokość klatki piersiowej i kształt mostka, który powinien być łagodnie
wygięty, ani nie płaski, ani nie tak wyraźny jak u owczarków niemieckich.
Przejdź na bok i sprawdź łagodnie wygiętą szyję, kąt nachylenia łopatki,
długość ramienia, głębokość klatki piersiowej (minimum do łokcia). Łopatki w
kłębie dzieli odległość mniej więcej dwóch palców. Klatka piersiowa
beardedów ma kształt zbliżony do jajka, lekkie zwężenie zaczyna się mniej
więcej w połowie długości. Długość psa wynika z ustawienia kończyn przednich
i tylnych, jak i sięgających do tyłu żeber. Lędźwie są dość krótkie,
szerokości czterech palców. Grzbiet jest prosty, kończący się łagodnym
spadkiem zadu. Spadzisty lub płaski zad są poważną wadą.
Ogon jest osadzony nisko i lekko zakręcony na końcu. Wiele beardedów, a
zwłaszcza dorosłe samce, demonstrują swe beztroskie podejście do życia,
nosząc w ruchu ogon wysoko. O ile ogon nie zakręca się ponad linię grzbietu
a gdy pies stoi, opuszcza się (lub merda), nie uważa się tego za wadę.
Beardedy powinny być dobrze umięśnione, co można sprawdzić dotykając uda.
Szata
Wielu beardedzich wystawców ocenia kompetencję sędziego po tym, czy sprawdza
on strukturę włosa. Włos jest dwojakiego rodzaju i składa się z miękkiego
podszerstka oraz gęstego i mocnego włosa okrywowego, który lekko szeleści,
gdy potrze się go między palcami. Bardzo często – za często – spotyka się
długi, widowiskowy włos, który nie ma odpowiedniej struktury. Jedwabistość
jest poważnym błędem. Nieważne czy został zmiękczony odżywkami czy, co
gorsza, genetycznie, jest to błąd. Dopuszcza się lekką falistość (nie może
być wełnisty ani kręcony).
Szczenięta mogą mieć nieco pluszowe czy puchate futerko. Młodzież często
zmienia futro w najdziwniejszy sposób, od góry do dołu lub od pyska do
ogona. Wszystkie kombinacje są akceptowane. Długość jest mniej istotna niż
struktura.
Podczas niektórych niefortunnych etapów rozwoju szaty może się wydawać, że
zad psi podskakuje lub się kiwa, podczas gdy to tylko włosy, które jeszcze
są za krótkie by się ułożyć. Pełna szata może z kolei maskować źle zbudowany
grzbiet, więc użyj dłoni by sprawdzić jego prawdziwy kształt.
Nawet szczenięta mają już charakterystyczną, choć małą, bródkę. Włosy
rozdzielają się naturalnie, więc nie musi to wyglądać jak idealnie równo.
Trymowanie to jeden z grzechów głównych w świecie właścicieli beardedów.
Większość wystawców przygładza odstające kosmyki, żeby pies nie wyglądał jak
po uderzeniu piorunem, choć celem powinien być naturalny kudłaty wygląd, a
nie wyrzeźbiona doskonałość. Trymowanie i kształtowanie sylwetki to według
wzorca bardzo poważne wady. Więc PROSZĘ nie patrz krzywo na wystawców,
którzy tego nie robią.
Kolor/pigmentacja
Beardedy rejestrowane są jako czarne, błękitne, brązowe lub płowe „w
momencie narodzin”, z białymi znaczeniami lub bez. Wzorzec stanowi, że białe
znaczenia powinny się one pojawiać na grzbiecie nosa, na głowie w postaci
strzałki, na końcu ogona, na przedpiersiu, na kończynach przednich i tylnych
oraz wokół szyi. Mniej białego lub jednolity kolor (widziałem jednego
takiego psa) nie powinno wpływać na ocenę sędziego – podobnie jak
podpalanie, choć bardzo rzadko je widać na dorosłych psach z w pełni
wykształconym włosem. Nie należy faworyzować żadnego z kolorów. Pigmentacja
na kufie może pojawiać się w postaci łat i kropek.
Prawdopodobnie około 95 procent beardedów jaśnieje, czyli czarne przybierają
kolor od srebrnego do grafitowego, błękitne od niebieskiego do srebrnego,
brązowe od piaskowego do czekoladowego a płowe od złocistego do ecru. Staje
się tak zazwyczaj w wieku młodzieńczym, między dziesiątym miesiącem a drugim
rokiem życia. Sędziemu niebędącemu hodowcą może być ciężko ocenić czy dany
pies ma niewłaściwe znaczenia czy tylko zjaśniał. W razie wątpliwości co do
koloru wystarczy sprawdzić pigmentację i kolor czubków uszu, z których kolor
zazwyczaj nie schodzi. Z czasem beardedy ciemnieją, zazwyczaj do koloru
czubków uszu. Raczej nie trafisz na beardeda ze znaczeniami na białym tle,
ale prawdziwy biały jest błyszczący i jasny jak śnieg (jak na piersi, a nie
jak srebrzyste czy kremowe odcienie wyblakłej młodzieży).
Ruch
Beardedy jako psy pasterskie są sprawne i zwrotne, więc w ich ruchu powinno
być widać siłę. Ich długość i wielkość umożliwiają szybkie zwroty, nawroty i
skoki, konieczne do zaganiania owiec wśród wrzosowisk i skalistych i wzgórz
Szkocji. Bez odpowiedniej muskulatury i układu ścięgien nawet idealna budowa
barku nic nie pomoże.
Dlatego też odpowiedni kąt nachylenia łopatki razem z idealnym zadem i
kątowaniem kolan nie wystarcza, jeżeli pies nie ma dobrego zasięgu kończyn i
sprężystości ruchu. Beardedy powinny poruszać się bez wysiłku, jakby płynęły
po ringu rześko i energicznie.
Aby ocenić ruch, musisz wychwycić te momenty, kiedy ziemi dotykają wszystkie
cztery łapy, choć oczywiście nierzadko w rogu czy podczas nawrotu zdarzy się
jakiś poskoczek. Jeżeli nie jesteś w stanie właściwie ocenić ruchu, poproś
właściciela, by jeszcze raz przebiegł się z psem. Bearded w kłusie stawiają
łapy w jednej linii. Podskakiwanie jest właściwie wpisane we wzorzec. A im
bardziej sędzia „ćwierka” do beardeda, tym bardziej się on cieszy (ruch
powodujący merdanie ogona zaczyna się wtedy na wysokości łopatki lub dalej).
Nie oznacza to, że sędzia powinien być oschły, ale jeżeli nie chcesz bardzo
bliskiego spotkania z beardedem, nie zagaduj go!
O PASIENIU
Ann Witte
english version on
Bearded Collie
Canadian Breed Club
tł. Małgorzata Staniszewska mkada[at]gazeta.pl
Mimo ośmiu lat sukcesów moich beardedów w różnych zajęciach pasterskich
w całej Ameryce Północnej nigdy nie zapomnę pierwszej próby instynktu, w
której brałam udział (upał 30 stopni, próba na kaczkach, w zagródce, w
której niektórzy ćwiczyli z cieczkującymi sukami!). Testowałam wtedy psa –
dorosłego niekastrowanego samca – imieniem Cooper, którego szybko oceniono
jako beztalencie. Później jednak odnosił sukcesy, m. in. zdobył tytuł ROMI.
Gdyby w momencie testu nie miał jedenastu i pół roku, pewnie zrobiłby
fantastyczną karierę.
Odpowiednio przeprowadzona i oceniona próba instynktu dotrze do duszy
beardeda i pozwoli mu pokazać się od najlepszej, naturalnej – zaganiającej
owce – strony. W końcu nie tak dawno przodkowie naszych psów pracowali na
farmach, codziennie zajmując się trzodą. Przeprowadzenie próby nie jest
tylko zabawą, ale i pozwoli właścicielowi lepiej zrozumieć zachowania psa.
Próby przeprowadzane są w zagrodzie lub na wybiegu, najlepiej o wielkości i
kształcie, które pozwolą testującemu zapobiec większym katastrofom.
Zwierzęta to zazwyczaj owce – gatunek interesujący dla większości beardedów
a bezpieczny dla ludzi. Próby mogą być jednak przeprowadzane z udziałem
kaczek (niezbyt interesujące dla wielu psów) lub bydła (duże i dlatego
niebezpieczne dla nieszkolonych psów i ludzi). Choć podstawy posłuszeństwa
przydają się do kontroli nad entuzjastycznymi psami, porządnie wytresowany
beardie może potrzebować więcej czasu by uwolnić umysł i pozwolić
instynktowi zadziałać.
(…)
Przygotowania do próby instynktu są dość proste. Jeżeli możesz, pokaż psu
wcześniej owce, ale nie pozwalaj na bezpośredni kontakt jeżeli nie ma w
zasięgu doświadczonego handlera. Możesz pozwolić psu obserwować i reagować
na owce zza płotu i w pewnej odległości (2-3 metry) od ciebie. Jeżeli się
zainteresuje, pochwal i przerwij, żeby się nie nakręcił. Jeżeli nie zwraca
uwagi na owce, pobaw się z nim w ich pobliżu i odejdź, robiąc dobrą minę.
Przygotuj sobie wygodne ciuchy dostosowane do pogody i mocne buty. Jednym
słowem, bierz przykład z farmerów! Spróbuj przyjechać wcześnie, niezależnie
od tego, o której godzinie zaczynasz; i ty, i pies musicie zapoznać się z
miejscem i spróbować się odprężyć. Zarejestruj się, wypełnij dokumenty i
pójdź się rozejrzeć czy popatrzeć na innych. Właściciele beardedów są równie
towarzyscy jak ich psy, przejdź się i przedstaw; na pewno znajdziesz osoby
już po próbie, które pomogą ci się nie denerwować. Nie podchodź z psem do
zagrody i nie daj mu się rozszczekać ze względu na egzaminatora oraz psa,
który właśnie przechodzi próbę. Dobrym rozwiązaniem jest klatka – pies może
odpocząć, a właściciel się rozejrzeć.
Kiedy nadejdzie Twoja kolej spokojnie wejdź do zagrody z psem na smyczy, by
uniknąć zbytniej ekscytacji. Egzaminator prawdopodobnie zapyta o imię psa i
zazwyczaj wykona całą pracę z psem dla ciebie. Często wyjaśni ci przebieg
próby i co robić. Wtedy możesz zadawać pytania. Jeżeli przyglądałeś się
wcześniej próbom innych psów, będziesz już mieć pojęcie, co robić. Wydaje mi
się, że najlepsze, co możesz zrobić dla swojego psa to NIE spodziewać się po
nim niczego konkretnego, tylko psychicznie pozwolić mu postępować
instynktownie. Większość „porażek” następuje, gdy pies jest tak silnie
związany lub zależny od właściciela, że instynkt zostaje wytłumiony. Od
spuszczenia psa macie 15 minut, żeby obudzić w nim instynkt, a dobry
egzaminator zna mnóstwo sztuczek, które zachęcą opornych.
Pierwsze podejście do owiec następuje na smyczy, żeby egzaminator mógł
ocenić stopień zainteresowania psa, nie narażając owiec. Jeżeli pies czuje
się skrępowany smyczą lub spokojnie podchodzi do zwierząt, można ją odpiąć.
Jeżeli jest pobudzony i bardzo skoncentrowany, można ją zostawić ale puścić.
Psy wykazują cały wachlarz reakcji, od „eee tam” przez „ale o co chodzi” po
„puszczaj, tam są owce!!!” ale każdy poziom zainteresowania utrzymany przez
dłuższy czas zalicza próbę.
Wewnętrzną siłę psa można ocenić obserwując reakcję owiec. Najprościej rzecz
ujmując, im silniejszy pies, tym większa jest „strefa bezpieczeństwa” stada.
Owce „odczytują” intencje psa. Niektórym łagodniejszym, spokojniejszym psom
pozwolą podejść bliżej, a na widok niektórych rzucą się do ucieczki mimo że
dzieli je od nich długość zagrody. Zwróć uwagę, kiedy owce zaczynają
odwracać głowy od psa i wycofywać uszy – jeszcze chwila i zaczną uciekać –
to sygnalizuje przekroczenie „strefy bezpieczeństwa”.
Niezależnie od tego czy Twój beardie zaliczy próbę instynktu czy nie,
pamiętaj, że daje ona obraz psa w danym momencie w danym dniu. To tylko
opinia jednego egzaminatora czy pies wykazuje instynkt pasterski czy nie.
Kombinacja okoliczności, które mogą niekorzystnie wpłynąć na zachowanie psa,
jest nieograniczona; niektóre psy mogą zaliczyć próbę z ekscytacji nowością
i nigdy więcej nie chcieć spojrzeć na owce. Warunkiem zaliczenia jest
utrzymane zainteresowanie stadem i próba ruszenia go bez złych zamiarów czy
świadomego ataku oraz podatność na szkolenie. Niektórym psom instynkt włącza
się bardzo wcześnie, niektóre potrzebują dojrzeć. Jeden z moich bardziej
utalentowanych beardedów nie przejawiał większego zainteresowania owcami
zanim nie osiągnął prawie dwóch lat; teraz, jako czterolatek, startuje w
grupach zaawansowanych programów AKC i ASCA! Cała rzecz w tym, że nawet
jeśli Twój pies zaliczy próbę, nie dowiesz się czy ma prawdziwy TALENT
pasterski, jeżeli nie pracujesz z nim regularnie, by miał szanse w zawodach
lub by solidnie wykonywał prace pasterskie. Jeżeli pies nie chce pracować
podczas pierwszej próby, być może popisze się w innych warunkach lub kiedy
bardziej dojrzeje. Bardzo nieliczne psy wykazują niezwykły talent od samego
początku.
“Warsztat” to indywidualna lekcja dla Ciebie I Twojego psa. Jeżeli Twój
beardie wykaże chęć do pracy, musi się nauczyć ci robić, żeby wykonać
konkretne zadania. Indywidualne sesje treningowe pomogą Ci się nauczyć, jak
kontrolować psa, żeby mógł kontrolować stado i osiągać pożądane cele. Dla
zaawansowanych psów i bardziej doświadczonych właścicieli warsztaty są
miejscem, gdzie można rozwiązać problemy powstałe podczas treningów lub
pracy pasterskiej.
Pasienie z beardedem to niesamowicie satysfakcjonujące zajęcie. Zajęcia na
świeżym powietrzu, ruch, budowanie zespołu – to wszystko to bezcenne
korzyści z szkolenia pasterskiego. Wiele dobrych psów ćwiczy tylko raz w
tygodniu i robi postępy. Czytaj jak najwięcej i opierając się na zdrowym
rozsądku i eksperymentach dobieraj metody, które sprawdzą się najlepiej dla
konkretnego psa. Oglądaj jak najwięcej filmów. Zadawaj pytania doświadczonym
trenerom (pamiętaj, głupie pytania to te, których nikt nie zadał, choć
potrzebował odpowiedzi).
Pasienie staje się coraz popularniejszym sportem. Wszystkie systemy zawodów
zostały tak pomyślane, by umożliwić początkującym psom i właścicielom udział
i przechodzenie do wyższych poziomów w miarę nabywania doświadczenia. Nawet
znalezienie miejsca do trenowania może być trudne i wymagać wysiłku, ale
efekt końcowy jest tego wart. Może to Ty zorganizujesz grupę zainteresowaną
pasieniem, założysz klub, miejsce do treningów i tak przyczynisz się do
rozwoju tego sportu.
W stosunkach z psem nic nie da się porównać z dumą i przyjemnością płynącą z
udanego dnia pasienia. Nawet jeżeli wynik na zawodach nie jest doskonały,
obserwowanie beardeda przy pracy, do której został stworzony, do bezcenne
doświadczenie.
Kilka miesięcy temu zapisałam się z Robinem do zawodów USBCA (order collie)
w pasieniu bydła na poziomie początkującym. Było tam trzech ranczerów,
obserwujących psy pod kątem przydatności do pracy. Jeden z zawodników
uzyskał niezłą ocenę, ale kierował psem przy każdej czynności. Komentarz
jednego z ranczerów to „Po co komu pies, któremu trzeba cały czas mówić, co
ma robić?”. Robin miał najgorszy wynik w grupie: za blisko podbiegał,
wganiał bydło na ogrodzenie, oddzielał je wzdłuż płotu, ignorował polecenia,
zatrzymywał i zaganiał do zagrody zupełnie nieźle, ale nie na polecenia. A
kiedy wyszliśmy z zagrody, ranczerzy podeszli do mnie, zapytać czy nie
odstąpię im psa do pracy! Umiejętności psa są ważniejsze niż zdobyte punkty.
Przyjemności, jaką i ja, i Robin czerpiemy z jego talentu, nie da się
zmierzyć. Przy sporej dawce uporu, odrobinie czasu i wysiłku Ty też możesz
tego doświadczyć ze swoim beardedem. Wszystko zaczyna się od instynktu.
POCZĄTKI PASIENIA
Lois Gaspar
english version on
Bearded Collie
Canadian Breed Club
tł. Małgorzata Staniszewska mkada[at]gazeta.pl
Często słyszy się zdania w rodzaju “Nie wiem jak zacząć…”
Aby zacząć szkolić beardeda w pasieniu trzeba najpierw zrozumieć kilka
podstawowych spraw, jak instynkt pasterski, znaczenie relacji między
właścicielem a psem oraz początkowe fazy treningu. Dobrze jest się też
nauczyć terminologii pasterskiej. Celem tego artykułu jest zachęcenie
czytelników do dalszej, samodzielnej nauki z różnych źródeł. Nie ma to być
szczegółowa instrukcja jak szkolić psa.
Instynkt pasterski
Twój pies wykazał się instynktem pasterskim podczas próby instynktu. Co to
oznacza dla Ciebie i niego? Zrozumienie tego zjawiska jest niezwykle ważne,
ponieważ nie opiera się na „sympatii” psa do owiec (co jest dość częstym –
acz błędnym - przekonaniem).
Mari Taggart w „Sheepdog training an all-Breed approach” pisze:
“Najbardziej przyjęła się teoria, że psowate najpierw zaprzyjaźniły się z
człowiekiem. (…) Potem stopniowo pies zaczął uczestniczyć w polowaniach a
człowiek przekonał się, że jego pomoc dużo ułatwia. (…) Być może szybsze psy
wyprzedzały zwierzęta, na które polowano, zabiegając im drogę, by musiały
zwolnić lub zawrócić, co pozwalało człowiekowi je zabić.
W kwestii instynktu pasterskiego możemy poprzestać na tym, ponieważ mniej
lub bardziej wykształcił się on z takiego właśnie zachowania”.
Dlatego też musimy zawsze pamiętać, że instynkt pasterski powstał na
podstawie instynktu łowieckiego. Instynkt stadny sprawia, że pies chce w
takim momencie pracować z Tobą (przywódcą stada). Owce również reagują
instynktownie, kiedy stają się ofiarą i uciekają przed zbliżającym się psem.
Ważne jest, żebyśmy pamiętali, że budząc instynkt pasterski u psa budzimy w
nim instynkt łowiecki.
Dlatego też nie powinno dziwić, jeżeli pies spróbuje ugryźć owcę, zwłaszcza
jeżeli Ty też po nią „sięgasz” – w końcu zadaniem psa było przyprowadzić
człowiekowi zwierzę, by ten mógł je zabić. Należy się przygotować na to i
nie tolerować takiego zachowania. Szkolenie jest ważnym czynnikiem
pomagającym wyeliminować takie instynktowne zachowania. Taggart pisze, że
pasterze zawsze uważali, że każdy pies, nawet najlepszy owczarek, zabije
owce, jeżeli będzie miał po temu warunki.
Relacja pies-człowiek
W ten sposób przechodzimy do drugiej ważnej kwestii w pasieniu. Pasąc, pies
kontroluje stado, ale to TY kontrolujesz psa. Pasienie to praca zespołowa
psa i właściciela, gdzie relacja między nimi jest bardzo ważna.
Taggart pisze: „Żaden pies nie będzie się starał dla obcego człowieka czy
nawet członka rodziny, którego nie uważa za swojego pana. Musi być bardzo
mocno związany z osobą, która go szkoli. Musi kochać i szanować właściciela
– uczucia te się jeszcze pogłębią i wzmocnią podczas szkolenia. Niektóre
rasy pracują tylko dla swojego „obiektu uczuć” a reszta świata może dla nich
nie istnieć. Poznaj swojego psa i spraw, by cię kochał i szanował, a nie bał
się ciebie… Będziesz od niego wymagał wyjątkowego posłuszeństwa. Nie ma
sposobu by zmusić psa, by się zatrzymał pół kilometra od ciebie, on musi
chcieć to zrobić, by sprawić ci przyjemność.”
Szkolenie
Virgil Holland pisze w “Herding dogs progressive training” że powinniśmy
sobie wyobrazić, że właściciel jest “trenerem” a pies “zawodnikiem”.
Właściciel wysyła sygnał a pies natychmiast reaguje. Jednocześnie pies musi
niezależnie zadecydować, w jaki sposób najlepiej wykonać polecenie,
opierając się na swoich naturalnych zdolności… Musi natychmiast zareagować
na sygnał i wrócić do świata instynktu.
Ten opis oddaje cel, do którego dążymy podczas szkolenia: wydajemy komendę
(właściwą/odpowiednią); nasz bearded reaguje (odpowiednio!) na nią; wykonuje
zadanie (właściwie!) – i to wszystko na spokojnie! Choć sama myśl o tym
wszystkim na raz może oszołomić wielu właścicieli beardedów (a bearded
zachowujący spokój przy owcach niewątpliwie niektórych oszołomi) wierzcie
mi, że da się to zrobić. Trzeba jednak sporo poćwiczyć.
Początki szkolenia pasterskiego
Pamiętaj, że pasienie to kontrolowane działanie, a nie szał. Bearded musi
reagować na pewne komendy zanim zabierze się go na pierwsze szkolenie ze
zwierzętami. Podobnie jak wszystkie inne treningi, również nauka pasienia
musi być świetną zabawą – a nie nudnym powtarzaniem poleceń. Zanim
zabierzesz psa do owiec, upewnij się, że zatrzymuje się i wraca na komendę.
Podczas pasienia pies może zatrzymać się w pozycji leżącej, siedzącej lub
stojącej. Młode, entuzjastycznie nastawione psy powinny być uczone
zatrzymywania się w pozycji leżąc, ponieważ stojąc nie zawsze do końca się
zatrzymują. W miarę postępów można zmienić pozycję zatrzymania. Wielu
pasterzy stosuję polecenie „tam” (there), oznaczające, że pies ma się
zatrzymać i stać.
Moim zamiarem nie jest dawanie szczegółowych instrukcji jak nauczyć psa
leżeć czy przychodzić. Można się tego dowiedzieć z wielu źródeł i są to
podstawy każdego zwykłego szkolenia. Chcę przede wszystkim podkreślić, jak
ważne jest to, by znać i rozumieć swojego psa. Wiedzieć, jak interpretować
jego zachowania. Wiedza, kiedy go cisnąć, a kiedy mu „odpuścić” to podstawa
udanego szkolenia. Umiejętność właściwego interpretowania zachowań swojego
psa owocuje zaufaniem do niego, co jest połową sukcesu konieczną do
osiągnięcia wyników szkoleniowych. Drugą połową jest zaufanie beardeda do
Ciebie – że wydasz właściwie polecenie we właściwym momencie.
Kiedy nadchodzi jesień i zima (ble!) nie musimy odkładać myśli o pasieniu do
wiosny. Możemy dalej pracować nad zatrzymaniem i przywoływaniem. Możemy
ćwiczyć te polecenia w domu, w parku, przed sklepem… wszędzie, by na wiosnę
móc wejść do zagrody z owcami. Pamiętaj też o komendzie odwołującej
zatrzymanie. Z czasem nauczysz się też poleceń nakazujących psu odejść od
Ciebie po przywołaniu, zależnych od tego, co trzeba zrobić dalej.
Wyposażenie
Do nauki pasienia nie trzeba dużo sprzętu. Półtorametrowa laska bambusowa
(najlepiej z zielonego bambusa) lub jeżeli jest nieosiągalna, świetnie
sprawdza się kawałek rurki PVC o średnicy około centymetra. Laski pasterskie
wyglądają świetnie, ale są za ciężkie do szkolenia i jeśli pies na nią
wpadnie, może zrobić sobie krzywdę. Przyda się zwykła zapinana obroża, z
której pies się nie wyślizgnie oraz kilkumetrowa linka. Z linki powinny
korzystać tylko osoby, które wiedzą, jak się nią posługiwać, ponieważ może
się zaplątać, robiąc krzywdę psu, owcom lub Tobie. Niektórzy też uczą psy
reagować na gwizdek. Nie kupuj cichego gwizdka ani policyjnego (bębenki w
uszach Ci nie podziękują). Wystarczy zwykły plastikowy.
JAK WYGLĄDA MA PSINA GDY DORASTAĆ
ZACZYNA
Carol Gold
english version on
Bearded Collie
Canadian Breed Club
tł. Małgorzata Staniszewska mkada[at]gazeta.pl
Szczeniak dobermana wygląda jak dorosły doberman oglądany przez odwróconą
lornetkę. Dorastając, po prostu się powiększa. Reguła ta prawdza się to w
przypadku wielu ras. Ale zróbcie zdjęcia swojemu beardedowi w wieku ośmiu
tygodni, sześciu miesięcy, roku, półtora roku i trzech, a prawdopodobnie
nikogo nie przekonacie, że to ta sama rasa, nie wspominając nawet o tym, że
to ten sam pies.
Beardedy przechodzą wiele etapów rozwoju. To, czego spodziewamy się po
dwulatku, przeraziłoby nas u czterolatka. Rozkoszny, wygrywający wystawy
dziesięciomiesięczny szczeniak może wyrosnąć na nijakiego psa, podczas gdy
niepozorny półtoraroczniak za rok czy dwa spełni każde wymaganie standardu.
Dlatego też ważne jest, by znać te etapy – niezależnie od tego czy psy
wystawiasz, hodujesz, czy tylko próbujesz przekonać rodzinę, że hodowca nie
opchnął ci przypadkowego kundla.
Oczywiście każda linia hodowlana będzie miała swój styl dorastania, dlatego
nie będę wnikać w szczegóły – poniższe etapy są wspólne dla wszystkich
beardedów.
Zacznijmy od szczeniaków. Między szóstym a ósmym tygodniem życia otwiera się
okienko, przez które można zajrzeć w przyszłość. Cokolwiek w nim zobaczysz,
tego możesz spodziewać się po dorosłym, trzyletnim lub starszym psie,
niezależnie od tego, jakby nie zbrzydł czy wypiękniał w międzyczasie. Także
dobrze się przyjrzyj.
Jeżeli w tym wieku szczeniak ma dobrą, szeroką i płaską czaszkę,
prawdopodobnie będzie ją taką miał jak dorośnie. Jeżeli nie jest szeroka i
płaska w tym momencie, już się taka nie stanie. Stop powinien być wyraźniej
zarysowany niż u dorosłych psów a kufa krótka i niemal tej samej szerokości
co czaszka. Linia szczęki – zęby między dolnymi kłami – powinna być prosta a
szczeniak powinien mieć ładną brodę. Kły powinny mieć prawidłowe ułożenie.
Jeżeli są w porządku, mały przodozgryz prawdpodobnie się cofnie ( u
niektórych szczeniaków w tym wieku dolna szczęka jest węższa niż górna,
przez co dolne kły naciskają na podniebienie. Z czasem to się poprawia,
ponieważ dolna szczęka rośnie dłużej niż górna – acz może to potrwać około
roku. Zanim zaczniesz się zamartwiać zmarnowaną karierą wystawową, warto
porozmawiać z hodowcą na temat przodków szczeniaka – może to cecha
charakterystyczna tej linii, która zawsze znika z wiekiem.)
Szczeniak powinien być proporcjonalnie nieco krótszy niż dorosły pies, choć
nadal dłuższy niż wyższy. Szczeniaki o „dorosłych” proporcjach po
dorośnięciu zazwyczaj są nieco za długie. Przednie i tylne nogi powinny być
nieco szerzej rozstawione niż u dorosłego psa – zbliżą się do siebie w miarę
wzrostu szczeniaka. Jeżeli szczeniak ma „dorosłe” proporcje lub jeszcze
bliżej nogi, w przyszłości będzie za wąski w biodrach lub barkach.
Przyjrzyj się uważnie, jak szczeniak się porusza. Powinien prosto stawiać
łapy – nie wykoślawiać na zewnątrz ani do wewnątrz, nie krzyżować przednich
ani nie mieć iksowatych tylnich. Wszystkie te wady mogą wystąpić później,
kiedy będą rosły kości i mięśnie, ale nie w wieku sześciu-ośmiu tygodni.
Nawet w tym wieku beardie powinien kroczyć energicznie, daleko sięgając
przednimi łapami – te cechy nie pojawią się nagle, jeśli nie występują u
szczeniaka. Trudno to zauważyć u maluchów, zbyt zajętych skakaniem i
bieganiem, dlatego trzeba uzbroić się w cierpliwość – nawet najżywszy
szczeniak kiedyś przejdzie spokojnie kilka kroków, i jeśli zachowasz
czujność, zobaczysz, jaki będzie w przyszłości.
Linia grzbietu powinna być prosta i zdecydowana, a nie opadać czy wznosić
się z tyłu. Ważne jest osadzenie ogona, ale sposób noszenia już
niekoniecznie. Wiele szczeniaków nosi ogon wysoko – z czasem przestają,
jeżeli oczywiście jest dobrze osadzony.
Futro powinno być proste i twarde, nawet gdy szczeniak wygląda jak pluszak.
Miękka lub kręcąca się sierść nigdy nie będzie lepsza, wręcz odwrotnie, a
nie dość, że jest wadą, to jeszcze jest potworna w pielęgnacji.
Kiedy beardie osiąga dziewięć-dziesięć tygodni okienko w przyszłość się
zamyka. Szczeniak rośnie jak oszalały i nie wszystkie części ciała nadążają
za sobą. Można się spodziewać, że będzie rósł szybko do szóstego miesiąca
życia, potem nieco zwolni i będzie podrastał skokami do osiemnastego
miesiąca lub jeszcze dłużej. Dużo zależy od linii. Niektóre po
szóstym-siódmym miesiącu nie rosną więcej niż kilka centymetrów, niektóre
rosną powoli lecz konsekwentnie po szóstym miesiącu, osiągając pełen wzrost
miedzy pierwszym a drugim rokiem życia. W czasie najszybszego wzrostu,
zwłaszcza w drugim półroczu szczeniaki często rosną „od tyłu”, i chwilę to
trwa zanim przednie nogi dorównają tylnym.
Przednie łapy nagle się wykoślawiają, często wskazując przeciwne kierunki,
jak stopy baletnicy. Niemniej jeżeli tylko szczeniak był dobrze zbudowany w
wieku około sześciu tygodni i ma prawidłowo zbudowany tył, przód z czasem
się wyprostuje – „z czasem” oznacza tu nawet półtora roku, kiedy nasz pies
nabiera mięśni i mężnieje. Podobnie dzieje się z tylnymi łapami, gdzie
mięśnie rozwijają się jeszcze wolniej.
Wraz z rozwojem mięśni i kości pies mężnieje. Półroczny szczeniak powinien
mieć dużo „ciałka”. Powinno to się czuć pod ręką – solidny kawałek
szczeniaka, z przykrytymi żebrami i kościami miednicy (ale nie powinien być
tłusty). Ale kiedy osiągnie rok, ten cudowny solidny kawał psa nagle
zamienia się w patyczaka. Żebra i miednica zaczynają wystawać, wydaje się,
że na kościach nie ma ani kawałka mięsa a przed sobą mamy kościstego
„nastolatka” o za długich kończynach. To wszystko to koszmary wieku
dorastania, równie dobrze kiedy nasz beardie skończy rok możemy zamknąć oczy
i poczekać aż skończy dwa lata, wtedy już można się z nim będzie pokazać
ludziom.
Również futro przechodzi fazę “nastoletnią”. Beardie dość szybko przestaje
wyglądać jak rozkoszny pluszak i w wieku trzech miesięcy wygląda raczej jak
dziecko w przykusym ubranku. Około szóstego miesiąca pojawia się
pierwszoroczne futro, zazwyczaj najpierw koło karku, a wzdłuż grzbietu
pojawia się przedziałek. Futro szczenięce jest zazwyczaj miększe i
gęściejsze niż „dorosłe”, niemniej musi być nieco szorstkie i proste. Często
wpada szczeniakom w oczy. Niektóre psy mają dość krótkie futro w tym wieku,
niektóre niemal „dorosłej” długości.
Po skończeniu roku przez psa (jak długo po zależy od pory roku) jego futro
zmienia się dramatycznie. Może to przebiegać na kilka sposobów. Niektóre psy
nagle gubią całe szczenięce futerko i przez kilka miesięcy noszą nowe,
krótkie i rozwichrzone (miałam beardedy, które na tym etapie wyglądały
podejrzanie jak sznaucery). Niektórym nowe futro zaczyna rosnąć od barków do
tyłu, stopniowo wypierając wypadające futerko szczenięce, aż cały pies
pokryje się nowym włosem. Wygląda to jak dwa różne psy zszyte w środku.
Trzeba tu jeszcze wspomnieć o kolorze. Większość beardedów jaśnieje do
pewnego stopnia. Stopień ten nie jest jednak w żaden sposób związany z
kolorem, ani z tym, jak ciemny był szczeniak czy jak ciemny będzie pies
dorosły.
Niektóre beardedy zaczynają jaśnieć już koło siódmego tygodnia życia –
najpierw wokół oczu lub na nogach, gdzie kolor styka się z białym albo na
ogonie. Niektóre zaczynają później, ale jaśnieją szybciej jako starsze
szczeniaki. Generalnie najjaśniejsze są w wieku około roku. U wielu psów
białe znaczenia zlewają się z rozjaśnionym kolorem. Kolor zaczyna wracać na
„nastoletnim” futrze lub pojawia się nagle na trzeciorocznym (kiedy pies ma
dwa lata).
W wieku około dwóch lat Twój beardie powinien znów wyglądać jak uczciwy
pies, niemniej nadal musisz poczekać kilka lat, żeby całkiem dojrzał. W
wieku dwóch lat będzie już miał porządne futro, choć jeszcze niezbyt długie
czy pełne (dwuletniego psa można poznać po dość dużym prześwicie pod
brzuchem – często wygląda przez to na wyższego niż w rzeczywistości).
Grzywka przestaje mu wpadać do oczu. Dwulatek może nawet już trochę zmężnieć
i nie będzie się czego wstydzić, kiedy wpadną znajomi. Rodzina może nawet
zacznie wierzyć, że masz prawdziwego beardeda.
Niektóre dwulatki można już nawet pokazywać na wystawach. Stąd ważne jest by
sędzia znał wiek psa. Dwulatek nie będzie miał budowy, muskulatury, długości
futra ani głębi koloru czterolatka. Jeżeli sędzia zna wiek i wie, jak
rozwija się ta rasa, dostrzeże, czego się można spodziewać i odpowiednio
doceni. Ale będzie też wiedział, że jeżeli Twój pies ma cztery lata, nie
powinien wyglądać, jakby miał dwa.
Tylko nieliczne beardedy osiągają dojrzałość fizyczną i psychiczną przed
trzecim rokiem życia. Większość osiąga najlepszą formę w wieku czterech –
siedmiu lat i tak pozostaje. Nierzadko się zdarza, że wystawiane są nawet
dziesięcioletnie beardedy – i wygrywają. Także poczekaj. Ta rasa jest jak
dobre wino… długo dojrzewa, ale warto poczekać!
english version on
Bearded Collie
Canadian Breed Club
tł. Małgorzata Staniszewska mkada[at]gazeta.pl
Mimo że na pierwszy rzut oka beardie wydaje
się doskonałym kandydatem – średniej wielkości, przyjacielski, fantastyczny
pies rodzinny (a przynajmniej wszyscy tak twierdzą) - ma swoje wady! Nie
jest to rasa dla każdego. Poniżej przedstawiamy kilka kwestii, które warto
starannie rozważyć przed przyniesieniem szczeniaka do domu.
Wielkość... Beardedy są psami średniej wielkości. Psy mierzą w kłębie
53,5-56 centymetrów i ważą 23 do 27 kilo, suki – odpowiednio 51,5-53,5
centymetrów i 20-23 kilo. Jak na psy ten wielkości są dość silne. Zazwyczaj
mają też niezwykle aktywne ogony, którymi zmiotą wszystko ze stolika na kawę
(również porcelanę po prababci). Lubią też skakać żeby się przywitać z
właścicielem… jego gośćmi… mamą z osteoporozą… kilkuletnim dzieckiem… Ktoś
się może przewrócić. Przeciętny bearded nie będzie miał też większego
problemu z przeskoczeniem płotu wysokości ok. półtora metra… czy też z
przekopaniem się pod nim.
Ruch... Może nie jest to hyperaktywna rasa, ale na pewno aktywna i
wymaga codziennej dawki ruchu, by dostosować się do roli spokojnego psa
rodzinnego, o którym marzy większość ludzi. Beardedy uwielbiają biegać i
bawić się. Jeżeli Twój bearded ma mieszkać w niewielkim ogródku lub
mieszkaniu przygotuj się na długie spacery każdego dnia – przez długie
lata.
Długie futro... Jest to rasa długowłosa, mająca mocny włos okrywowy i
miękki podszerstek. Beardedy gubią sierść na okrągło. Oznacza to coś więcej
niż od czasu do czasu psi włos w maśle, na kanapie, “koty” w kuchni czy
kłaki wplątane w kółeczka od odkurzacza. Długie futro to również doskonały
środek transportu, za pomocą którego liście, gałązki i wszelkie inne
materiały, które można znaleźć na dworze przenoszone są do domu. Jeżeli pada
deszcz, błoto znajdzie się na podłodze, albo i na właścicielu. A, i
pamiętaj, że jeżeli pies dostanie biegunki, możesz się spodziewać jej śladów
na futrze. Także jeśli porządek w domu stoi wysoko na liście Twoich
priorytetów nie kupuj bearded collie. Beardedom również dobrze robi porządne
szczotkowanie raz w tygodniu. Mimo że niektórzy alergicy nie reagują na
beardedy, nie są to psy specjalnie polecane przy alergiach.
Pielęgnacja... Beardeda trzeba szczotkować przynajmniej raz w
tygodniu. Wyczesanie dorosłego psa zajmuje średnio około godziny. Czas ten
wydłuża się lub skraca na różnych etapach życia beardeda, na przykład może
się okazać, że pielęgnacja szczenięcego futerka zajmie więcej. Czesanie
beardeda to ciężka praca i trzeba się z tym pogodzić… albo płacić za psiego
fryzjera… lub ostrzyc chlubę naszego pupila - piękne długie futro. Jeżeli
zaniedbamy futro, będą się tworzyć kołtuny, mogące spowodować podrażnienia
skóry i inne problemy.
Inteligencja... Jako rasa pasterska beardedy są inteligentne i nieraz
przechytrzyły swych właścicieli. Przez wieki były hodowane by pomagać
pasterzom i wykorzystywać swoją energię. Jeżeli nie dostarczymy naszemu
pupilowi odpowiednich bodźców mentalnych, sam znajdzie sobie wyzwanie, np.
wyczyści nam szafę, wyżre ciasteczka, zostawione w kieszeni kurtki, znajdzie
(i zniszczy) pilot od telewizora, otworzy drzwi szafki z jedzeniem, otworzy
drzwi wejściowe, zabierze (i schowa lub zniszczy) okulary, ściągnie z blatu
kuchennego wszystko, czego dosięgnie itd. Bearded musi mieć jakieś zajęcie…
Szczekanie... Jako psy pasterskie na szkockich wyżynach beardedy często
oddalały się poza zasięg wzroku pasterza, żeby znaleźć owce. Odnalezienie
owcy sygnalizowały szczekaniem. XIX-wieczne ogłoszenia często wspominały o
psach “mających głos”, co było cenione. Beardedy szczekają, żeby Cię
przywitać, kiedy ktoś podchodzi do drzwi, żeby je wypuścić na zewnątrz, żeby
je wpuścić do domu… albo kiedy są same i się nudzą. Uporczywe szczekanie
jest problemem, ale pamiętaj, że psy właśnie w ten sposób się komunikują.
Szkolenie... Wielu właścicieli chce, by ich beardedy były dobrze
ułożone. Rasa ta dobrze się uczy jeżeli zastosuje się metody pozytywne. Jako
wrażliwe psy beardedy źle znoszą metody negatywne. Oznacza to, że lepiej
działają na nie nagrody (smakołyki, zabawki i pochwały) niż kary
(krzyczenie, szarpanie smyczą). Szkolenie powinno być świetną zabawą!
Beardedy często się nudzą, powtarzając proste ćwiczenia – dlatego właściciel
musi wykazać się kreatywnością. Można beardeda nauczyć, żeby nie skakał, nie
szczekał bez powodu, nie ściągał nic z blatu… ale wymaga to dużo czasu i
zaangażowania. Jeżeli go nie masz lub szybko się złościsz, gdy pies tylko na
Ciebie patrzy po usłyszeniu komendy… może rozważ inną rasę.
Zdrowie i opieka... Chociaż beardedy uważane są za zdrową rasę, pewne
problemy zawsze się moga pojawić. U beardedów czasami występuje dysplazja
stawów biodrowych, problemy z oczami, alergie (np. na jedzenie czy ukąszenia
pcheł), niedoczynność tarczycy, choroby autoimmunilogiczne, nowotwory czy
epilepsja. Częstotliwość ich występowania jest niewielka, ale trzeba się
liczyć z taką ewentualnością i jej kosztami. Powyższe choroby występują u
większości ras, ale na szczęście większość beardedów jest zdrowa i dożywa
sędziwego wieku.
Koszty utrzymania... Choć koszt zakupu szczenięcia wydaje się wysoki,
to jeszcze nic w porównaniu z kosztami utrzymania psa w ciągu całego jego
życia. Kosztuje karma, opieka weterynaryjna, szkolenia, miski, obroże,
smycze, szczotki, szampony, zabawki etc. Jeżeli bearded poważnie zachoruje
koszty długotrwałego leczenia mogą być wysokie. Czy stać Cię na odpowiednią
opiekę dla psa?
Uzależnienie... Beardedy są podobne do czipsów – nie da się poprzestać
na jednym! Po prostu uzależniają. A wbrew powszechnym mniemaniom, cena
hurtowa wcale nie jest niższa. Nie da się utrzymać dwóch beardedów za tę
sama sumę, co jednego, kosztuje to dokładnie dwa razy tyle co pojedynczy
pies.
Niemniej jeżeli nadal jesteś zainteresowany, a mamy nadzieję, że tak…
Witamy w świecie wielbicieli bearded collie!
FENG SHUI DLA
BEARDED'ów
Linda Aronson DVM
english version on
Bearded Collie
Canadian Breed Club
tł. Małgorzata Staniszewska mkada[at]gazeta.pl
Na Gwiazdkę podarowałam znajomemu książkę „Feng Shui dla psów”. Tym, którzy
jak mój znajomy, przez kilka lat żyli we własnym świecie, wyjaśniam, że feng
shui (wymawiane feng szuej) to po chińsku wiatr i woda. Oznacza to
kształtowanie otoczenia w harmonii z siłami natury i świata, tak by
pracowały dla nas. Określa się je również mianem „Sztuki ustawiania”.
Książka była pełna obrazków, ale w tym artykule chciałabym poruszyć ważny
temat, czyli „sztukę ustawiania” szczeniaka beardeda, tak żeby pies i
właściciel stworzyli trwałą, zdrową relację i żyli w zgodzie i szczęściu
przez cały czas, który jest im dany razem – czyli feng shui dla beardedów.
Po pierwsze, jak bardzo byśmy nie kochali i nie zachwycali się naszymi
beardedami, musimy przyznać, że nie są to psy dla każdego. Choć zawsze się
znajdzie jakiś wyjątek od reguły, beardedy zazwyczaj są wyszczekane,
hałaśliwe i wnoszą do mieszkania błoto i wodę. Mają własne zdanie, są za
mądre dla własnego (lub naszego) dobra a część z nich opanowała sztukę
znikania do takiej perfekcji, że mogłaby zawstydzić Houdiniego. Więc jeśli
spotkasz kogoś marzącego o beardedzie, kto jest dumny z lśniących podłóg,
wrażliwy na hałas, delikatnej budowy lub pozbawiony absurdalnego poczucia
humoru, zrobisz mu przysługę, sugerując inną rasę – w niektórych przypadkach
najlepiej sprawdziłby się pies rasy pluszowej. Beardedy są raczej wrażliwe,
więc kandydaci o charakterze kaprala również powinni zrezygnować. Szukasz
psa, który automatycznie spełni wszystkie polecenia? – powiedzmy, że to nie
jest rasa dla Ciebie (jeżeli zdołamy to wykrztusić, dusząc się ze śmiechu).
Według mnie u przyszłego właściciela beardeda dużo ważniejsze jest czy
posiada właściwe poczucie humoru niż dom z ogrodem. Jeżeli chcesz mieć
beardeda (lub być przez niego mianym) musisz umieć się dzielić.
Co Twoje to i jego. Co jego – to jego. Acz większość beardedów jest na tyle
uprzejma, że się z Tobą podzieli od czasu do czasu. Na forach bardzo często
słyszy się też o beardedach ściągających rzeczy z blatów kuchennych. Jest na
to lekarstwo, którego prędzej czy później się nauczysz, zwłaszcza jeśli nie
lubisz się dzielić. Odkładaj wszystko na miejsce, najlepiej w miejsce
zamknięte na trzy spusty, jeżeli są to rzeczy nie przeznaczone dla psa do
konsumpcji lub zabawy. Beardedy niemal nigdy nie zaprzestają nas zadziwiać
swoją pomysłowością. Niektóre potrafią otwierać prawie wszystkie drzwi (w
tym te od klatek). Jeżeli będziesz miał szczęście, Twój bearded uprzejmie je
za sobą zamknie. Ghost jako szczeniak udowodnił, że jest zdolniejszy niż
większość dorosłych ludzi i otwierał każde opakowanie lekarstw zabezpieczone
przed otwarciem przez dzieci, i to bez użycia zębów. Szczęśliwie nie
skłaniał się do wyjadania zawartości, ale nie wszystkie beardedy są tak
powściągliwe.
Tak naprawdę beardedy znane są z pochłaniania wielu rzeczy, o których lepiej
nie wspominać (zwłaszcza dalszej rodzinie), więc jeżeli operacje w celu
wyjęcia bielizny, zabawek, szczątków indyka (a czasami całej głównej
atrakcji Święta Dziękczynienia) i innych przedmiotów Cię nie pociągają,
podobnie jak czyszczenie żołądka czy nerwowe czekanie na wyniki leczenia po
połknięciu lekarstw lub trucizny, oddziel te przedmioty od beardeda,
najlepiej dwoma parami drzwi zamykanych na klucz – lub nie spuszczaj ich z
oczu (nie mrugaj!). Niektóre beardedy mają nawet sumienie. Moje nie kradną
(za dużo – Ghost uwielbiał skórę w każdej postaci, Ruffian papier). Z tego
co wiem nie można tego wykryć za pomocą testów charakteru, przeprowadzanych
na 7- czy 8-tygodniowych szczeniakach. Ucieczki to kolejny temat, w którym
beardedy i właściciele rzadko dochodzą do kompromisu. Wiele psów traktuje to
jako rodzaj mentalnej rozrywki. Ułożą stos kości, żeby się wdrapać po rynnie
na 3-metrowy płot zakończony drutem kolczastym i z alarmem wyjącym u
dzielnicowego, a potem zadzwonią do drzwi frontowych, żeby je wpuścić. Inne,
lubiące większe wyzwania często nie wracają z wypraw na podbój nowych lądów,
ponieważ kiepsko radzą sobie na przykład z ruchem drogowym. W tym przypadku
również można odwołać się do sumienia. Xipe nigdy nie przeszła nad kawałkiem
sznurka, jeżeli jej wyjaśniłam, że ma się nie ruszać z miejsca nim
wyznaczonym – ale w innych przypadkach nie widziała powodu przejmowania się
bramami, płotami czy innymi przeszkodami, w tym klatkami. O beardedzim
sumieniu człowiek uczy się całe życie; raczej nie jest ono przekazywane
następnym pokoleniom, przynajmniej nie jako cecha dominująca.
No dobrze, może trochę się rozpędziłam. Ale jeżeli znajdziecie prawdziwą
wersję historii suki beardeda w Anglii, która terroryzowała dominującego
samca przebijając – albo grożąc, że przebije – balonik, żeby oddał jej
pyszną kość, która do niego należała, zrozumiecie, że piszę prawdę. Beardedy
to specyficzna pasja, zdecydowanie nie dla wszystkich.
Zawsze skóra mi cierpnie kiedy czytam książki w rodzaju “Idealny rasa dla
Ciebie”. Jeśli do nich zajrzycie, zobaczycie, że beardedy są tam opisane
jako „łatwa” rasa, dobra dla początkujących psiarzy i świetna dla dzieci. To
prawda, że niektóre beardedy mogą takie być, ale nie większość. Owszem, nie
upierają się przy każdym drobiazgu jak niektóre rasy, ale znudzony bearded
znajdzie sposób, żeby się czymś zająć i mogę się założyć, że niekoniecznie
będzie to sposób, który Ci się spodoba. Wrażliwość (szarpanie przez dzieci,
głośni członkowie rodziny, deptanie przez nieuważnych ludzi); podatność na
szkolenie; upór; nieustępliwość; niezależność; niesforność; skłonność do
ucieczek; redekoracja wnętrz; kształtowanie krajobrazu; spolegliwość; (nie)śmiałość
to cechy, które w różnym natężeniu występują u poszczególnych psów. Tak samo
jak i stopień aktywności, szczekliwość, instynkt pasienia, pobudliwość etc.
Mieszkając ze szczeniakami i obserwując je przez pierwsze tygodnie życia,
hodowca ma tę szczególną możliwość, by powiedzieć przyszłym właścicielom
(którzy przeszli ogólny egzamin wstępny na “odpowiedniego właściciela
beardeda”), który szczeniak najlepiej będzie pasował do ich potrzeb i stylu
życia. Jeżeli powie „są tam, wybierzcie sobie któregoś” powinniście się
zaniepokoić, i to bardzo. Osoba kupująca beardeda powinna dobrze wiedzieć,
jakich cech oczekuje po psie. Musi być absolutnie szczera, rozmawiając z
hodowcą o potrzebach i charakterze rodziny, jak i o tym, dlaczego chce jedno
z jego szczeniąt. Nie należy udawać i mówić o bogatym doświadczeniu z psami,
jeżeli dorastając mieszkało się razem z psem, ale za jego zdrowie, szczęście
i dobre samopoczucie odpowiadali tatuś i mamusia. Właściciel, który chce się
uczyć, to błogosławieństwo dla hodowcy, który z radością odpowie na
najbłahsze i najgłupsze pytania w dzień czy w nocy, czy w Boże Narodzenie,
jeżeli to ma poprawić warunki życia jego szczeniątka. Niedoświadczeni
właściciele powinni dostać spokojne, radosne szczenię, które łatwo wybaczy i
zapomni niewielkie wykroczenia w całokształcie rodzinnej harmonii i zabawy.
Nie potrzebują typów, które będą testować granice, kwestionować wszystko a
potem i tak robić to po swojemu. Każdy bearded będzie testował granice i
wymknie się spod kontroli od czasu do czasu. Można się tego spodziewać i
jest to korzystne dla rozwoju właścicieli (nawet jeżeli nie dasz rady
przejąć kontroli, takie beardedy będą wystarczająco uprzejme, żeby okazywać
Ci coś w rodzaju szacunku). A jeżeli sam siebie nie widzisz w roli
nieustraszonego przywódcy, posiadanie dominującego beardeda, który wie, że
jest szefem, tylko utrwali Cię w roli jego niewolnika. A to nie jest
przyjemny widok.
Jeszcze słówko o testach charakteru. Istnieje mnóstwo ich odmian. Ogólnie
rzecz biorąc są przeprowadzane na szczeniakach w wieku około siedmiu tygodni
i mają za zadanie ocenić występowanie w szczeniakach cech jak strachliwość,
dominacja, inteligencja, potencjał posłuszeństwa/podatność na szkolenie,
poziom aktywności itp. Jednak dają one obraz szczeniaka tylko w danym
momencie. Może ma pełen brzuszek i chce mu się spać, może właśnie skończył
długą przepychankę z rodzeństwem, a może cały ranek siedział w nudnej klatce
i właśnie się z niej wyrwał, żeby coś zmalować. Hodowca obserwował
szczenięta przez siedem dni w tygodniu, dwadzieścia cztery godziny na dobę,
wie, które są dominujące, a które łagodniejsze, wie, którym posłuży spokojne
otoczenie, a które rozkwitną w hałasie i chaosie. Testy dla szczeniąt nie są
zbyt wiarygodne przy przepowiadaniu charakteru dorastających lub dorosłych
psów. Zazwyczaj obserwacje hodowcy są bardziej wiarygodne, a im więcej
szczeniąt dany hodowca widział, tym łatwiej mu coś przewidywać. Niemniej
jednak nikt nie jest nieomylny, ani też nie da się przewidzieć wszystkich
złych doświadczeń w psim życiu.
Testy nie uwzględniają warunków w jakich rósł szczeniak, a mają sprawdzać
coś, co na co wpływają i geny, i środowisko. Podobnie jak w przypadku małych
dzieci, także szczeniaki rozwijające się w bardziej stymulującym środowisku
będą bardziej ciekawskie, zrównoważone, inteligentniejsze i odważniejsze.
Wychowując się z innymi szczeniętami nasz szczeniak nauczy się nie gryźć za
mocno, bo to boli, a jeżeli ktoś za mocno gryzie, nikt nie chce się z nim
bawić. Mama porządnie go nauczy psiej etykiety, kiedy i jak okazywać
uległość, jak witać się z innymi psami, jak unikać agresji. Wczesne
oddzielenie od rodzeństwa i matki sprawia, że szczeniak nie do końca wie,
jak być psem, może nie czuć się dobrze w rodzinach, gdzie są już psy lub
jeżeli kiedyś pojawi się nowy pies. Równie ważne jest by szczeniaki nauczyły
się radzić sobie z wyzwaniami normalnego życia rodzinnego. Jeżeli hodowca
nie ma dzieci, powinien regularnie zapraszać dzieci sąsiadów. Szczeniaki
poznają odkurzacz, kosiarkę do trawy, urządzenia kuchenne, wrzeszczące,
biegające dzieci, ludzi, którzy nie patrzą pod nogi, zasadę „to jest moje a
to twoje”, telewizor, wieżę, telefon. Uczą się, że ludzka dłoń niesie miłość
i dobry dotyk, ale i stanowczość. Że nigdy nie wolno łapać zębami nawet
jeśli mu się nie podoba to, co ta dłoń akurat robi – niezależnie od tego,
czy czesze, czy obcina pazury, suszy czy kąpie – szczeniak uczy się to
znosić. Za bonus można uznać, jeżeli szczeniaki wiedzą do czego służy klatka
i że na siusiu wychodzi się na dwór, ale w końcu hodowca też ma swoje życie,
także nie oczekuj cudów. Szukaj szczeniąt rosnących wśród rodziny, z
mnóstwem zabawek, może wśród kilku „przyrządów gimnastycznych” (tunele,
pudła, papierowe worki, skocznie, liny i opony). Zignoruj kłęby kurzu pod
meblami i lekki obłęd w oczach hodowcy, w końcu miał niewiele snu odkąd
słodkie maleństwa przyszły na świat. Spróbuj nie przywiązywać wagi do
nieznaczących drobiazgów jak kolor czy płeć szczenięcia. Poznając
potencjalnych właścicieli i szczenięta w ciągu kilku tygodni właściciel
powinien być w stanie powiedzieć, który szczeniak lub szczenięta będą
najlepsze dla tej rodziny. Jeżeli szanujesz hodowcę – jeżeli nie szanujesz,
powinieneś poszukać szczenięcia gdzie indziej, ponieważ będzie członkiem
Twojej rodziny przez następne 12 lub więcej lat i musisz dobrze wybrać za
pierwszym razem – nie próbuj nakłaniać go do zmiany zdania (acz możesz
zapytać dlaczego tak sądzi). Jeżeli możesz wybierać między dwoma czy trzema
szczeniakami zapytaj hodowcę o ich przyszłe zalety i wady, zwłaszcza w
funkcji zostania członkiem Twojej rodziny. Czasami wszystkie szczenięta w
miocie są dość podobne do siebie, ale to rzadko się zdarza wśród beardedów.
Szczeniak wystawowy – słowo, na dźwięk którego blady strach pada na
wszystkich. Nie chcę tu się wdawać w dyskusję, jakie cechy powinien posiadać
dobry pies wystawowy, ale chciałabym zaznaczyć następujące kwestie: 1. pies
musi chcieć się pokazywać (mieć odpowiedni temperament) jak również być
odpowiedniej budowy, oraz 2. bardzo rzadko w miocie jest więcej niż jedno
czy dwa szczenięta „jakości wystawowej”. Oczywiście można wystawiać więcej
psów i niektóre z nich nawet coś osiągną, ale czy powinny być wystawiane –
lub co jeszcze ważniejsze – rozmnażane jest co najmniej wątpliwe. Nie
oznacza to oczywiście, że psy „na kolanka” są gorsze, wręcz odwrotnie,
często są dużo lepszymi domownikami. Pies z wystawowym temperamentem musi
być bardzo pewny siebie i uważać, że świat do niego należy. A z tak
nastawionym zwierzakiem często trudno żyć. Także nie mów, że chcesz
wystawiać, jeżeli nie jesteś pewien. Dowiedz się, ile kosztuje wystawianie,
przygotowanie psa, dowiedz się ile tylko zdołasz o „wielkiej polityce” i
nieczystych zagrywkach, które mogą Ci uprzykrzyć wystawianie. Nawet jeżeli
hodowca zaproponuje, że sam będzie wystawiał, na Tobie spocznie pielęgnacja
psa, udostępnianie go na weekendy, kiedy odbywają się wystawy i pokrycie
kosztów zapisów i nie tylko. Dowiedz się, co jeszcze mogłoby Was – Ciebie i
Twojego beardeda – bawić: agility, pasterstwo, tropienie, kursy
posłuszeństwa, flyball, frisbee czy dogoterapia.
Jeżeli któreś z tych zajęć Cię interesuje, powiedz o tym hodowcy, by mógł
wybrać szczeniaka, który podzieli Twój entuzjazm. Hodowcy nie są jednak w
stanie zawsze przewidzieć, jak sprawdzi się dane połączenie. Nawet jeśli
właściciel jest zupełnie szczery i otwarty, jego sytuacja może się nagle
zmienić – z powodu śmierci w rodzinie, utraty pracy, rozwodu czy dziecka z
alergią. Wielu hodowców rezygnuje z rozmnażania psów. Niestety, są to
najczęściej ci najbardziej odpowiedzialni. Rezygnują, rozczarowani
dwulicowością i zawiedzeni fałszywymi obietnicami. Mimo że nie da się wykryć
każdego kłamcy i konfabulanta, im więcej czasu hodowca spędzi rozmawiając
przez telefon czy w towarzystwie przyszłego właściciela, tym więcej
sprzeczności czy wątpliwości wychwyci. Na szczęście niewielu potencjalnych
nabywców chce oszukać hodowcę. Większość chce po prosty zadowolonego z
życia, niekonfliktowego szczeniaka, który dopełni ich rodzinę. To od nas,
hodowców, zależy, żeby dać im czas i informacje, których potrzebują, by to
nastąpiło. Nawet jeśli w końcu przekonamy ich, że to nie jest dobry moment
by do ich rodziny dołączył szczeniak, oszczędziliśmy młodemu psu
nieprzyjemności na początku życia. Im więcej czasu i wysiłku włożymy w
przekonanie się i potencjalnych nabywców, że są naszymi przyjaciółmi i
sprzymierzeńcami w kwestii stworzenia szczenięciu optymalnego środowiska, w
którym rozkwitnie i osiągnie swój pełen potencjał, tym lepiej. Tym chętniej
zadzwonią do nas, jeżeli będą mieli problem, nawet jeżeli szczeniak ma już
13 czy 16 lat, a problemy są niewesołe. Powinniśmy być z nimi, dzieląc
smutek po śmierci i radość z życia. Nie możemy zagwarantować, że każdy
beardie przeżyje całe życie w jednym, wspaniałym domu. Beardie Rescue czy
Beardie Connection* zawsze będą potrzebne, ale przy odrobinie feng shui dla
beardedów (a nigdy nie jest za późno by te zasady zastosować w stosunku do
psów adoptowanych i szukających nowych domów, właściwie jest to nawet
jeszcze ważniejsze), jeżeli jako hodowcy będziemy całkowicie uczciwi, mówiąc
o mocnych i słabych stronach – zarówno psychicznych, jak i fizycznych –
naszych szczeniaków, jeżeli jako właściciele będziemy całkowicie uczciwi,
mówiąc o swoich potrzebach, ambicjach, zaletach i słabościach – mniej będzie
smutnych historii a więcej beardedów i właścicieli będzie żyć w szczęściu i
zgodzie (przynajmniej zazwyczaj!).
PIELĘGNACJA BEARDEDÓW ZIMĄ
Cathy Goetz-Perry
english version on
Bearded
Collie Canadian Breed Club
tł. Małgorzata Staniszewska mkada[at]gazeta.pl
Kiedy usiadłam do pisania tekstu o pielęgnacji beardedów na śniegu i
zimnie, przypomniał mi się artykuł Carol Gold na dokładnie ten sam temat.
Znalazłam go, pod tytułem „'Winterizing Your Beardie" w “Bearded Colleague”
z grudnia 1982 r. Także nie będę na nowo odkrywać Ameryki, tylko przytoczę
artykuł Carol (w cudzysłowiu) z kilkoma własnymi uwagami.
"Kiedy pogoda na zewnątrz jest okropna, nadchodzi czas na specjalne środki
ostrożności dla beardedów.
Beardedy uwielbiają śnieg, ale nie każdy śnieg uwielbia beardedy.
Szczególnie paskudny rodzaj to dobrze lepiący się śnieg, który aż za
dobrze lepi się do futra na nogach naszych kudłaczy. Jeżeli zgromadzi się
go odpowiednia ilość, może unieruchomić psa.” A także może spowodować
odmrożenia. “Jak się go pozbyć? Ośnieżonego beardeda należy wpuścić do
domu i po kolei zanurzać mu łapy w misce z zimną lub letnią wodą. Kiedy
śnieg się roztopi wystarczy tylko wycisnąć wodę z sierści. Dobrze też
przetrzymać psa w domu żeby nieco podsechł.
Śnieg gromadzący się między palcami zmienia się w kulki lodu, co może być
bardzo bolesne. Większość beardedów próbuje je wygryzać, ale można im
pomóc, przytrzymując podczas spaceru zamarzniętą (w dosłownym tego słowa
znaczeniu) sierść w cieplutkich dłoniach na kilka sekund (w końcu ręce
zawsze można ogrzać w rękawiczkach).” Jeżeli bearded wraca ze spaceru
pokryty bryłami zmarzniętego śniegu, znów pomoże zanurzenie w wodzie.
Nie spaceruj z psem po chodnikach ani drogach posypywanych solą. Sól
dostaje się nawet do najmniejszych pęknięć na opuszkach, powodując
koszmarny ból. Nawet jeżeli podczas spaceru pies sprawia wrażenie, że
wszystko jest w porządku, po powrocie opłucz mu łapy, żeby nie wylizywał
soli – może to spowodować problemy żołądkowe.
Zdrowy bearded będzie wspaniałym towarzyszem wycieczek na nartach
biegowych. Tylko daj mu szansę na złapanie kondycji. Skakanie przez zaspy
to dużo cięższa praca niż ślizganie się po nich, i dużo cięższa niż
bieganie po twardym gruncie w lecie i na jesieni. Także zacznij powoli od
krótkich wypadów i stopniowo przechodź do długich wypraw.
W zimie psy potrzebują więcej jedzenia, ponieważ spalają więcej kalorii,
ogrzewając organizm.” Gdy na dworze zimno, przydaje się trochę ciałka.
Warstwa izolującego tłuszczu zmniejsza oddawanie ciepła z powierzchni
ciała, zwłaszcza jeśli pies spędza część dnia na dworze. Zima to również
okres, kiedy skóra może zrobić się podrażniona i/lub sucha. Może się
okazać, że dietę psa trzeba wzbogacić nie tylko o dodatkowe kalorie, ale
też kwasy tłuszczowe nienależące do grupy niezbędnych. Olej z halibuta,
suplementy diety czy tran z dorsza w niewielkich ilościach (oleje
pochodzenia rybnego – stopniowo zwiększaj dawkę do 1 łyżki stołowej
dziennie) mogą pomóc. Jednym ze sposobów na zapewnienie psom odpowiedniej
ilości pokarmu jest karmienie ich dwa razy dziennie. Zmieniając dawkowanie
w ciągu 7-10 dni można przestawić psa na dwa posiłki.
“Sierść psia wymaga częstszej pielęgnacji, ponieważ skołtuniona jest
kiepskim izolatorem. Poczytajcie sobie te wszystkie reklamy o zaletach
puchu i przełóżcie to kontekst sierści – to powietrze w środku zatrzymuje
ciepło. Sierść skołtuniona jest zbita: nie ma powietrza, nie ma ciepełka.
Nawilżacz uchroni psa przed zimowym szokiem. Szokiem elektrycznym,
oczywiście. W suchym powietrzu w budynku energia elektrostatyczna zbiera
się na futrze, co powoduje „kopnięcia” psa za każdym razem, gdy go
dotykasz. Czasami ładunek wystarcza, by pies sam spowodował wyładowanie.
Którejś zimnej nocy zgaś światło i popatrz jak bearded idzie po dywanie –
to niemal jak pokaz sztucznych ogni. Wilgoć w powietrzu temu zapobiega i
ułatwia czesanie. Poza tym to dobre dla psiego układu oddechowego. A, i
oczywiście jest to dobre również dla Ciebie.
Jeżeli bearded przebywa na dworze, trzeba mu zapewnić budę, w której
będzie mógł się schronić, z wejściem skierowanym na południe lub wschód,
osłoniętym zasłoną lub klapką. W budzie musi znajdować się posłanie.
Konieczny jest też stały dostęp do niezamarzającej wody. Jeżeli śpi w
kennelu lub lubi spać na twardym podłożu, np. terakocie lub betonie,
zadbaj by miał posłanie lub matę chroniąca przez zimnem ciągnącym od
podłogi.
W zimie regularnie kontroluj opuszki łap. Warto też przyciąć włosy między
nimi. Stały kontakt z wilgocią ze śniegu, błota pośniegowego czy zwykłego
może podrażniać łapy, uszkodzić skórę lub ułatwić drogę infekcjom.
Specjalne buty chronią przed kontaktem z solą lub innymi środkami
wysypywanymi na ulice a także częściowo przed wilgocią. Trzeba jednak
pamiętać, że większość z nich chroni przed wilgocią właśnie częściowo –
całkowitą ochronę daje tylko włożenie do środka torebek foliowych. Kiedy
jest naprawdę zimno (-10 stopni lub zimniej), zakładamy psom skarpetki do
butów. Tak właśnie wykorzystuję nieparzyste skarpetki, zostające w pralce.
Ubrania dla psów nie są potrzebne, chyba że dla szczeniaków lub
ostrzyżonych psów.
Części ciała najbardziej narażone na odmrożenia to stopy, uszy, ogon i
moszna, zwłaszcza gdy śnieg się lepi a temperatury są bardzo niskie. Ze
względu na długie futro trzeba zwracać wyjątkową uwagę na objawy
odmrożenia. Najbardziej narażone są szczenięta, starsze, chore lub
zmęczone psy. Objawami odmrożenia jest zarumieniona, zaczerwieniona skóra;
biała lub szarawa skóra; wstrząs, łuszczenie się skóry.
Odmrożonych miejsc nie wolno nacierać ani masować. Należy je szybko
rozgrzać, zanurzając w ciepłej wodzie. Przerwij ogrzewanie, gdy skóra
zaróżowi się lub zaczerwieni. Delikatnie osusz, załóż opatrunek i
skonsultuj się z weterynarzem. Po odmrożeniu zwierzęta należy chronić
przed zimnem, są też bardziej podatne na kolejne odmrożenia (na podst.
1994, Ralston Purina Canada, Inc. the Purina Pet Care Information Series).
Dbanie o czystość wybiegu dla psa jest równie ważna zimą, jak i podczas
cieplejszych miesięcy. Ważne, żeby wybiegi – zarówno wysypane żwirem jak i
wybetonowane - były równe i umożliwiały sprzątniecie śniegu i odpływ wody,
żeby uniknąć gromadzenia się wilgoci, sprzyjającej infekcjom łap. Jak
najstaranniej odśnieżaj wybiegi i miejsca, gdzie ćwiczysz z psem.
Codziennie sprzątaj odchody – to ważne. Mimo że wiele pasożytów, bakterii
i wirusów nie przeżywa w ekstremalnych temperaturach, niektóre przetrwają.
Pies może wnieść je na łapach do ciepłego budynku, gdzie się rozwiną, lub
przetrwają na zewnątrz w hibernacji aż się ociepli. Pamiętaj, do kwietnia
zostały jeszcze tylko trzy miesiące!
|