Bloom and Bounce

FUN FOREVER Marinus "Maja", POLLYANNA Bloom and Bounce "Ada", POLONIA Bloom and Bounce "Pola"

polish menu

kartka z kalendarza '12

kartka z kalendarza '11

   szczenięta, miot "P"

kartka z kalendarza '10
kartka z kalendarza '09
kartka z kalendarza '08
kartka z kalendarza '07

nasze psy

filmiki

o bearded collie

czytelnia

wzorzec rasy

Bearded Collie & sport

kontakt, linki

 

english menu

calendar's page '12

calendar's page '11

   puppies, litter "P"

calendar's page '10
calendar's page '09
calendar's page '08
calendar's page '07

our dogs

movies

about bearded collie

reading room

standard

Bearded Collie & sport

contact, links

 

Gosiu (JODIE Kiaora "Mirka"), dziękuję, że zgodziłaś się na umieszczenie przetłumaczonych przez Ciebie tekstów na Mai www!
tłumaczenia, Małgorzata Staniszewska
mkada[at]gazeta.pl

WSTĘP DO HISTORII PRACUJĄCYCH OWCZRKÓW W TYPIE BEARDED COLLIE

english version on http://www.shepherdswithbeardies.com/

tł. Małgorzata Staniszewska mkada[at]gazeta.pl

Przeczytaj na Forum Bearded Collie.


OCENIANIE BEARDED COLLIE
© Chris Walkowicz
english version on Bearded Collie Club of America
tł. Małgorzata Staniszewska mkada[at]gazeta.pl


Ocenianie podskakujących kul futra wypełniających cały ring nie jest proste. Nie jest proste zwłaszcza dla osób bez doświadczenia z rasami długowłosymi lub z psami, które zdają się krążyć po ringu na tylnych łapach, by a) oprzeć im na piersi zabłocone łapy lub b) zasypać twarz pocałunkami, o które nikt nie prosił. Spokojnie! Nie wszystkie beardedy skaczą przez cały czas i wbrew powszechnie przyjętym mniemaniom nie wszyscy właściciele to tolerują. To się jednak zdarza, i jeżeli myśl o radosnym podskoku beardeda Cię zniechęca, lepiej nie dodawaj tej rasy do swojego repertuaru.

Zarys sylwetki bearded collie charakteryzują raczej łagodne okrągłości niż kąty ostre. W zasadzie więcej tam Van Gogha niż Picassa. Psy tej rasy nie są tak duże i kwadratowe jak bobtaile ani tak smukłe jak bordery. Patrząc na sylwetkę powinno się czuć jej solidność, ujmująco atrakcyjną, dającą wrażenie siły łagodzonej wdziękiem. Beardedy są dłuższe niż wyższe, z proporcjami 5 do 4 dłuższe nawet od owczarków niemieckich. Obecnie dość często spotyka się za krótkie beardedy, które wyglądają niewłaściwie i kanciasto. Dobrze umięśnione ciało pokryte jest bujnym, szorstkim włosem. Bearded to średniej wielkości pies, i chcielibyśmy, żeby to tak zostało. Więcej niż 2-3 centymetry powyżej lub poniżej wzorcowego 53,5-56 cm dla psów i 51-53,5 dla suk jest poważnym błędem. Podobne osobniki mogą okazać się zaskakująco różne, gdy ręcznie sprawdza się ich budowę, ponieważ bogaty włos zakrywa różnice w budowie czy muskulaturze.

Głowa
Zaczynając oceniać głowę, zwróć uwagę na „wyraz pyska”. Zwłaszcza szczeniętom należy szczotką odgarnąć włosy, odsłaniając olbrzymie, czułe oczy. Typowy beardedzi „wyraz pyska” określany jako „bystry i badawczy”, jest połączeniem anielskiej słodyczy i czarującej ciekawości, któremu towarzyszy iskierka psotliwości. Kolor oczu i pigmentacja powinny odpowiadać kolorowi futra, czyli im ciemniejsze futro, tym ciemniejszy nos, wargi i brzegi powiek. Kolor powinien występować również wokół oczu i na uszach. Jeżeli wydaje się, że stop został podkreślony natapirowanym włosem, sprawdź jego kształt palcami, powinien być umiarkowany. Szeroka, płaska czaszka powinna nieco się zwężać z przodu. Boki czaszki również są płaskie, a cała głowa powinna mieć kształt tępego klina. Przednia część czaszki łagodnie opada poniżej poziomu tylnej części czaszki. Czaszka dorosłego psa wielkością odpowiada dłoni z rozłożonymi palcami, dorosłej suki jest nieco mniejsza, odpowiednio do różnicy w wielkości zwierząt. Głowa nie powinna być ani za delikatna, ani za potężna, lecz harmonizować z całością ciała. Uszy powinny być osadzone na krawędzi tuż poniżej wierzchołka czaszki i nieco się unosić, gdy pies jest czymś zainteresowany.

Choć obecnie spotyka się psy ze skróconą kufą, żeby nadać im “słodziutki” wygląd, jest to błąd. Kufa powinna być tej samej długości co puszka mózgowa. Obejmij kufę palcami. Jeżeli możesz dotknąć palcem wskazującym kciuka (nie licząc szczeniąt), sprawdź dokładnie pysk. Wady często pojawiają się w przypadku wąskich kuf i płytkiej dolnej szczęki. Niewłaściwy zgryz jest coraz częstszy, i choć wzorzec rasy mówi o „zgryzie cęgowym”, pomijając wady, nie są mile widziane. Hodowcy preferują szczenięta z nieco kwadratowymi szczękami. Na końcu pełnej kufy mamy duży, kwadratowy nos.

Tułów 
Stojąc przed psem, przesuń dłonią po przedniej części ciała, by sprawdzić szerokość klatki piersiowej i kształt mostka, który powinien być łagodnie wygięty, ani nie płaski, ani nie tak wyraźny jak u owczarków niemieckich. Przejdź na bok i sprawdź łagodnie wygiętą szyję, kąt nachylenia łopatki, długość ramienia, głębokość klatki piersiowej (minimum do łokcia). Łopatki w kłębie dzieli odległość mniej więcej dwóch palców. Klatka piersiowa beardedów ma kształt zbliżony do jajka, lekkie zwężenie zaczyna się mniej więcej w połowie długości. Długość psa wynika z ustawienia kończyn przednich i tylnych, jak i sięgających do tyłu żeber. Lędźwie są dość krótkie, szerokości czterech palców. Grzbiet jest prosty, kończący się łagodnym spadkiem zadu. Spadzisty lub płaski zad są poważną wadą.

Ogon jest osadzony nisko i lekko zakręcony na końcu. Wiele beardedów, a zwłaszcza dorosłe samce, demonstrują swe beztroskie podejście do życia, nosząc w ruchu ogon wysoko. O ile ogon nie zakręca się ponad linię grzbietu a gdy pies stoi, opuszcza się (lub merda), nie uważa się tego za wadę. Beardedy powinny być dobrze umięśnione, co można sprawdzić dotykając uda.

Szata
Wielu beardedzich wystawców ocenia kompetencję sędziego po tym, czy sprawdza on strukturę włosa. Włos jest dwojakiego rodzaju i składa się z miękkiego podszerstka oraz gęstego i mocnego włosa okrywowego, który lekko szeleści, gdy potrze się go między palcami. Bardzo często – za często – spotyka się długi, widowiskowy włos, który nie ma odpowiedniej struktury. Jedwabistość jest poważnym błędem. Nieważne czy został zmiękczony odżywkami czy, co gorsza, genetycznie, jest to błąd. Dopuszcza się lekką falistość (nie może być wełnisty ani kręcony).

Szczenięta mogą mieć nieco pluszowe czy puchate futerko. Młodzież często zmienia futro w najdziwniejszy sposób, od góry do dołu lub od pyska do ogona. Wszystkie kombinacje są akceptowane. Długość jest mniej istotna niż struktura.

Podczas niektórych niefortunnych etapów rozwoju szaty może się wydawać, że zad psi podskakuje lub się kiwa, podczas gdy to tylko włosy, które jeszcze są za krótkie by się ułożyć. Pełna szata może z kolei maskować źle zbudowany grzbiet, więc użyj dłoni by sprawdzić jego prawdziwy kształt.

Nawet szczenięta mają już charakterystyczną, choć małą, bródkę. Włosy rozdzielają się naturalnie, więc nie musi to wyglądać jak idealnie równo. Trymowanie to jeden z grzechów głównych w świecie właścicieli beardedów. Większość wystawców przygładza odstające kosmyki, żeby pies nie wyglądał jak po uderzeniu piorunem, choć celem powinien być naturalny kudłaty wygląd, a nie wyrzeźbiona doskonałość. Trymowanie i kształtowanie sylwetki to według wzorca bardzo poważne wady. Więc PROSZĘ nie patrz krzywo na wystawców, którzy tego nie robią.

Kolor/pigmentacja 
Beardedy rejestrowane są jako czarne, błękitne, brązowe lub płowe „w momencie narodzin”, z białymi znaczeniami lub bez. Wzorzec stanowi, że białe znaczenia powinny się one pojawiać na grzbiecie nosa, na głowie w postaci strzałki, na końcu ogona, na przedpiersiu, na kończynach przednich i tylnych oraz wokół szyi. Mniej białego lub jednolity kolor (widziałem jednego takiego psa) nie powinno wpływać na ocenę sędziego – podobnie jak podpalanie, choć bardzo rzadko je widać na dorosłych psach z w pełni wykształconym włosem. Nie należy faworyzować żadnego z kolorów. Pigmentacja na kufie może pojawiać się w postaci łat i kropek.

Prawdopodobnie około 95 procent beardedów jaśnieje, czyli czarne przybierają kolor od srebrnego do grafitowego, błękitne od niebieskiego do srebrnego, brązowe od piaskowego do czekoladowego a płowe od złocistego do ecru. Staje się tak zazwyczaj w wieku młodzieńczym, między dziesiątym miesiącem a drugim rokiem życia. Sędziemu niebędącemu hodowcą może być ciężko ocenić czy dany pies ma niewłaściwe znaczenia czy tylko zjaśniał. W razie wątpliwości co do koloru wystarczy sprawdzić pigmentację i kolor czubków uszu, z których kolor zazwyczaj nie schodzi. Z czasem beardedy ciemnieją, zazwyczaj do koloru czubków uszu. Raczej nie trafisz na beardeda ze znaczeniami na białym tle, ale prawdziwy biały jest błyszczący i jasny jak śnieg (jak na piersi, a nie jak srebrzyste czy kremowe odcienie wyblakłej młodzieży).

Ruch 
Beardedy jako psy pasterskie są sprawne i zwrotne, więc w ich ruchu powinno być widać siłę. Ich długość i wielkość umożliwiają szybkie zwroty, nawroty i skoki, konieczne do zaganiania owiec wśród wrzosowisk i skalistych i wzgórz Szkocji. Bez odpowiedniej muskulatury i układu ścięgien nawet idealna budowa barku nic nie pomoże.
Dlatego też odpowiedni kąt nachylenia łopatki razem z idealnym zadem i kątowaniem kolan nie wystarcza, jeżeli pies nie ma dobrego zasięgu kończyn i sprężystości ruchu. Beardedy powinny poruszać się bez wysiłku, jakby płynęły po ringu rześko i energicznie.

Aby ocenić ruch, musisz wychwycić te momenty, kiedy ziemi dotykają wszystkie cztery łapy, choć oczywiście nierzadko w rogu czy podczas nawrotu zdarzy się jakiś poskoczek. Jeżeli nie jesteś w stanie właściwie ocenić ruchu, poproś właściciela, by jeszcze raz przebiegł się z psem. Bearded w kłusie stawiają łapy w jednej linii. Podskakiwanie jest właściwie wpisane we wzorzec. A im bardziej sędzia „ćwierka” do beardeda, tym bardziej się on cieszy (ruch powodujący merdanie ogona zaczyna się wtedy na wysokości łopatki lub dalej). Nie oznacza to, że sędzia powinien być oschły, ale jeżeli nie chcesz bardzo bliskiego spotkania z beardedem, nie zagaduj go!


O PASIENIU
Ann Witte
english version on Bearded Collie Canadian Breed Club
tł. Małgorzata Staniszewska mkada[at]gazeta.pl


Mimo ośmiu lat sukcesów moich beardedów w różnych zajęciach pasterskich w całej Ameryce Północnej nigdy nie zapomnę pierwszej próby instynktu, w której brałam udział (upał 30 stopni, próba na kaczkach, w zagródce, w której niektórzy ćwiczyli z cieczkującymi sukami!). Testowałam wtedy psa – dorosłego niekastrowanego samca – imieniem Cooper, którego szybko oceniono jako beztalencie. Później jednak odnosił sukcesy, m. in. zdobył tytuł ROMI. Gdyby w momencie testu nie miał jedenastu i pół roku, pewnie zrobiłby fantastyczną karierę.

Odpowiednio przeprowadzona i oceniona próba instynktu dotrze do duszy beardeda i pozwoli mu pokazać się od najlepszej, naturalnej – zaganiającej owce – strony. W końcu nie tak dawno przodkowie naszych psów pracowali na farmach, codziennie zajmując się trzodą. Przeprowadzenie próby nie jest tylko zabawą, ale i pozwoli właścicielowi lepiej zrozumieć zachowania psa.

Próby przeprowadzane są w zagrodzie lub na wybiegu, najlepiej o wielkości i kształcie, które pozwolą testującemu zapobiec większym katastrofom. Zwierzęta to zazwyczaj owce – gatunek interesujący dla większości beardedów a bezpieczny dla ludzi. Próby mogą być jednak przeprowadzane z udziałem kaczek (niezbyt interesujące dla wielu psów) lub bydła (duże i dlatego niebezpieczne dla nieszkolonych psów i ludzi). Choć podstawy posłuszeństwa przydają się do kontroli nad entuzjastycznymi psami, porządnie wytresowany beardie może potrzebować więcej czasu by uwolnić umysł i pozwolić instynktowi zadziałać.

(…)
Przygotowania do próby instynktu są dość proste. Jeżeli możesz, pokaż psu wcześniej owce, ale nie pozwalaj na bezpośredni kontakt jeżeli nie ma w zasięgu doświadczonego handlera. Możesz pozwolić psu obserwować i reagować na owce zza płotu i w pewnej odległości (2-3 metry) od ciebie. Jeżeli się zainteresuje, pochwal i przerwij, żeby się nie nakręcił. Jeżeli nie zwraca uwagi na owce, pobaw się z nim w ich pobliżu i odejdź, robiąc dobrą minę. Przygotuj sobie wygodne ciuchy dostosowane do pogody i mocne buty. Jednym słowem, bierz przykład z farmerów! Spróbuj przyjechać wcześnie, niezależnie od tego, o której godzinie zaczynasz; i ty, i pies musicie zapoznać się z miejscem i spróbować się odprężyć. Zarejestruj się, wypełnij dokumenty i pójdź się rozejrzeć czy popatrzeć na innych. Właściciele beardedów są równie towarzyscy jak ich psy, przejdź się i przedstaw; na pewno znajdziesz osoby już po próbie, które pomogą ci się nie denerwować. Nie podchodź z psem do zagrody i nie daj mu się rozszczekać ze względu na egzaminatora oraz psa, który właśnie przechodzi próbę. Dobrym rozwiązaniem jest klatka – pies może odpocząć, a właściciel się rozejrzeć.

Kiedy nadejdzie Twoja kolej spokojnie wejdź do zagrody z psem na smyczy, by uniknąć zbytniej ekscytacji. Egzaminator prawdopodobnie zapyta o imię psa i zazwyczaj wykona całą pracę z psem dla ciebie. Często wyjaśni ci przebieg próby i co robić. Wtedy możesz zadawać pytania. Jeżeli przyglądałeś się wcześniej próbom innych psów, będziesz już mieć pojęcie, co robić. Wydaje mi się, że najlepsze, co możesz zrobić dla swojego psa to NIE spodziewać się po nim niczego konkretnego, tylko psychicznie pozwolić mu postępować instynktownie. Większość „porażek” następuje, gdy pies jest tak silnie związany lub zależny od właściciela, że instynkt zostaje wytłumiony. Od spuszczenia psa macie 15 minut, żeby obudzić w nim instynkt, a dobry egzaminator zna mnóstwo sztuczek, które zachęcą opornych.

Pierwsze podejście do owiec następuje na smyczy, żeby egzaminator mógł ocenić stopień zainteresowania psa, nie narażając owiec. Jeżeli pies czuje się skrępowany smyczą lub spokojnie podchodzi do zwierząt, można ją odpiąć. Jeżeli jest pobudzony i bardzo skoncentrowany, można ją zostawić ale puścić. Psy wykazują cały wachlarz reakcji, od „eee tam” przez „ale o co chodzi” po „puszczaj, tam są owce!!!” ale każdy poziom zainteresowania utrzymany przez dłuższy czas zalicza próbę.

Wewnętrzną siłę psa można ocenić obserwując reakcję owiec. Najprościej rzecz ujmując, im silniejszy pies, tym większa jest „strefa bezpieczeństwa” stada. Owce „odczytują” intencje psa. Niektórym łagodniejszym, spokojniejszym psom pozwolą podejść bliżej, a na widok niektórych rzucą się do ucieczki mimo że dzieli je od nich długość zagrody. Zwróć uwagę, kiedy owce zaczynają odwracać głowy od psa i wycofywać uszy – jeszcze chwila i zaczną uciekać – to sygnalizuje przekroczenie „strefy bezpieczeństwa”.

Niezależnie od tego czy Twój beardie zaliczy próbę instynktu czy nie, pamiętaj, że daje ona obraz psa w danym momencie w danym dniu. To tylko opinia jednego egzaminatora czy pies wykazuje instynkt pasterski czy nie. Kombinacja okoliczności, które mogą niekorzystnie wpłynąć na zachowanie psa, jest nieograniczona; niektóre psy mogą zaliczyć próbę z ekscytacji nowością i nigdy więcej nie chcieć spojrzeć na owce. Warunkiem zaliczenia jest utrzymane zainteresowanie stadem i próba ruszenia go bez złych zamiarów czy świadomego ataku oraz podatność na szkolenie. Niektórym psom instynkt włącza się bardzo wcześnie, niektóre potrzebują dojrzeć. Jeden z moich bardziej utalentowanych beardedów nie przejawiał większego zainteresowania owcami zanim nie osiągnął prawie dwóch lat; teraz, jako czterolatek, startuje w grupach zaawansowanych programów AKC i ASCA! Cała rzecz w tym, że nawet jeśli Twój pies zaliczy próbę, nie dowiesz się czy ma prawdziwy TALENT pasterski, jeżeli nie pracujesz z nim regularnie, by miał szanse w zawodach lub by solidnie wykonywał prace pasterskie. Jeżeli pies nie chce pracować podczas pierwszej próby, być może popisze się w innych warunkach lub kiedy bardziej dojrzeje. Bardzo nieliczne psy wykazują niezwykły talent od samego początku.

“Warsztat” to indywidualna lekcja dla Ciebie I Twojego psa. Jeżeli Twój beardie wykaże chęć do pracy, musi się nauczyć ci robić, żeby wykonać konkretne zadania. Indywidualne sesje treningowe pomogą Ci się nauczyć, jak kontrolować psa, żeby mógł kontrolować stado i osiągać pożądane cele. Dla zaawansowanych psów i bardziej doświadczonych właścicieli warsztaty są miejscem, gdzie można rozwiązać problemy powstałe podczas treningów lub pracy pasterskiej.

Pasienie z beardedem to niesamowicie satysfakcjonujące zajęcie. Zajęcia na świeżym powietrzu, ruch, budowanie zespołu – to wszystko to bezcenne korzyści z szkolenia pasterskiego. Wiele dobrych psów ćwiczy tylko raz w tygodniu i robi postępy. Czytaj jak najwięcej i opierając się na zdrowym rozsądku i eksperymentach dobieraj metody, które sprawdzą się najlepiej dla konkretnego psa. Oglądaj jak najwięcej filmów. Zadawaj pytania doświadczonym trenerom (pamiętaj, głupie pytania to te, których nikt nie zadał, choć potrzebował odpowiedzi).

Pasienie staje się coraz popularniejszym sportem. Wszystkie systemy zawodów zostały tak pomyślane, by umożliwić początkującym psom i właścicielom udział i przechodzenie do wyższych poziomów w miarę nabywania doświadczenia. Nawet znalezienie miejsca do trenowania może być trudne i wymagać wysiłku, ale efekt końcowy jest tego wart. Może to Ty zorganizujesz grupę zainteresowaną pasieniem, założysz klub, miejsce do treningów i tak przyczynisz się do rozwoju tego sportu.

W stosunkach z psem nic nie da się porównać z dumą i przyjemnością płynącą z udanego dnia pasienia. Nawet jeżeli wynik na zawodach nie jest doskonały, obserwowanie beardeda przy pracy, do której został stworzony, do bezcenne doświadczenie.

Kilka miesięcy temu zapisałam się z Robinem do zawodów USBCA (order collie) w pasieniu bydła na poziomie początkującym. Było tam trzech ranczerów, obserwujących psy pod kątem przydatności do pracy. Jeden z zawodników uzyskał niezłą ocenę, ale kierował psem przy każdej czynności. Komentarz jednego z ranczerów to „Po co komu pies, któremu trzeba cały czas mówić, co ma robić?”. Robin miał najgorszy wynik w grupie: za blisko podbiegał, wganiał bydło na ogrodzenie, oddzielał je wzdłuż płotu, ignorował polecenia, zatrzymywał i zaganiał do zagrody zupełnie nieźle, ale nie na polecenia. A kiedy wyszliśmy z zagrody, ranczerzy podeszli do mnie, zapytać czy nie odstąpię im psa do pracy! Umiejętności psa są ważniejsze niż zdobyte punkty. Przyjemności, jaką i ja, i Robin czerpiemy z jego talentu, nie da się zmierzyć. Przy sporej dawce uporu, odrobinie czasu i wysiłku Ty też możesz tego doświadczyć ze swoim beardedem. Wszystko zaczyna się od instynktu.


POCZĄTKI PASIENIA
Lois Gaspar
english version on Bearded Collie Canadian Breed Club
tł. Małgorzata Staniszewska mkada[at]gazeta.pl

Często słyszy się zdania w rodzaju “Nie wiem jak zacząć…”
Aby zacząć szkolić beardeda w pasieniu trzeba najpierw zrozumieć kilka podstawowych spraw, jak instynkt pasterski, znaczenie relacji między właścicielem a psem oraz początkowe fazy treningu. Dobrze jest się też nauczyć terminologii pasterskiej. Celem tego artykułu jest zachęcenie czytelników do dalszej, samodzielnej nauki z różnych źródeł. Nie ma to być szczegółowa instrukcja jak szkolić psa.

Instynkt pasterski
Twój pies wykazał się instynktem pasterskim podczas próby instynktu. Co to oznacza dla Ciebie i niego? Zrozumienie tego zjawiska jest niezwykle ważne, ponieważ nie opiera się na „sympatii” psa do owiec (co jest dość częstym – acz błędnym - przekonaniem).

Mari Taggart w „Sheepdog training an all-Breed approach” pisze:
“Najbardziej przyjęła się teoria, że psowate najpierw zaprzyjaźniły się z człowiekiem. (…) Potem stopniowo pies zaczął uczestniczyć w polowaniach a człowiek przekonał się, że jego pomoc dużo ułatwia. (…) Być może szybsze psy wyprzedzały zwierzęta, na które polowano, zabiegając im drogę, by musiały zwolnić lub zawrócić, co pozwalało człowiekowi je zabić.
W kwestii instynktu pasterskiego możemy poprzestać na tym, ponieważ mniej lub bardziej wykształcił się on z takiego właśnie zachowania”.

Dlatego też musimy zawsze pamiętać, że instynkt pasterski powstał na podstawie instynktu łowieckiego. Instynkt stadny sprawia, że pies chce w takim momencie pracować z Tobą (przywódcą stada). Owce również reagują instynktownie, kiedy stają się ofiarą i uciekają przed zbliżającym się psem. Ważne jest, żebyśmy pamiętali, że budząc instynkt pasterski u psa budzimy w nim instynkt łowiecki.

Dlatego też nie powinno dziwić, jeżeli pies spróbuje ugryźć owcę, zwłaszcza jeżeli Ty też po nią „sięgasz” – w końcu zadaniem psa było przyprowadzić człowiekowi zwierzę, by ten mógł je zabić. Należy się przygotować na to i nie tolerować takiego zachowania. Szkolenie jest ważnym czynnikiem pomagającym wyeliminować takie instynktowne zachowania. Taggart pisze, że pasterze zawsze uważali, że każdy pies, nawet najlepszy owczarek, zabije owce, jeżeli będzie miał po temu warunki.

Relacja pies-człowiek
W ten sposób przechodzimy do drugiej ważnej kwestii w pasieniu. Pasąc, pies kontroluje stado, ale to TY kontrolujesz psa. Pasienie to praca zespołowa psa i właściciela, gdzie relacja między nimi jest bardzo ważna.

Taggart pisze: „Żaden pies nie będzie się starał dla obcego człowieka czy nawet członka rodziny, którego nie uważa za swojego pana. Musi być bardzo mocno związany z osobą, która go szkoli. Musi kochać i szanować właściciela – uczucia te się jeszcze pogłębią i wzmocnią podczas szkolenia. Niektóre rasy pracują tylko dla swojego „obiektu uczuć” a reszta świata może dla nich nie istnieć. Poznaj swojego psa i spraw, by cię kochał i szanował, a nie bał się ciebie… Będziesz od niego wymagał wyjątkowego posłuszeństwa. Nie ma sposobu by zmusić psa, by się zatrzymał pół kilometra od ciebie, on musi chcieć to zrobić, by sprawić ci przyjemność.”

Szkolenie
Virgil Holland pisze w “Herding dogs progressive training” że powinniśmy sobie wyobrazić, że właściciel jest “trenerem” a pies “zawodnikiem”. Właściciel wysyła sygnał a pies natychmiast reaguje. Jednocześnie pies musi niezależnie zadecydować, w jaki sposób najlepiej wykonać polecenie, opierając się na swoich naturalnych zdolności… Musi natychmiast zareagować na sygnał i wrócić do świata instynktu.

Ten opis oddaje cel, do którego dążymy podczas szkolenia: wydajemy komendę (właściwą/odpowiednią); nasz bearded reaguje (odpowiednio!) na nią; wykonuje zadanie (właściwie!) – i to wszystko na spokojnie! Choć sama myśl o tym wszystkim na raz może oszołomić wielu właścicieli beardedów (a bearded zachowujący spokój przy owcach niewątpliwie niektórych oszołomi) wierzcie mi, że da się to zrobić. Trzeba jednak sporo poćwiczyć.

Początki szkolenia pasterskiego
Pamiętaj, że pasienie to kontrolowane działanie, a nie szał. Bearded musi reagować na pewne komendy zanim zabierze się go na pierwsze szkolenie ze zwierzętami. Podobnie jak wszystkie inne treningi, również nauka pasienia musi być świetną zabawą – a nie nudnym powtarzaniem poleceń. Zanim zabierzesz psa do owiec, upewnij się, że zatrzymuje się i wraca na komendę. Podczas pasienia pies może zatrzymać się w pozycji leżącej, siedzącej lub stojącej. Młode, entuzjastycznie nastawione psy powinny być uczone zatrzymywania się w pozycji leżąc, ponieważ stojąc nie zawsze do końca się zatrzymują. W miarę postępów można zmienić pozycję zatrzymania. Wielu pasterzy stosuję polecenie „tam” (there), oznaczające, że pies ma się zatrzymać i stać.

Moim zamiarem nie jest dawanie szczegółowych instrukcji jak nauczyć psa leżeć czy przychodzić. Można się tego dowiedzieć z wielu źródeł i są to podstawy każdego zwykłego szkolenia. Chcę przede wszystkim podkreślić, jak ważne jest to, by znać i rozumieć swojego psa. Wiedzieć, jak interpretować jego zachowania. Wiedza, kiedy go cisnąć, a kiedy mu „odpuścić” to podstawa udanego szkolenia. Umiejętność właściwego interpretowania zachowań swojego psa owocuje zaufaniem do niego, co jest połową sukcesu konieczną do osiągnięcia wyników szkoleniowych. Drugą połową jest zaufanie beardeda do Ciebie – że wydasz właściwie polecenie we właściwym momencie.

Kiedy nadchodzi jesień i zima (ble!) nie musimy odkładać myśli o pasieniu do wiosny. Możemy dalej pracować nad zatrzymaniem i przywoływaniem. Możemy ćwiczyć te polecenia w domu, w parku, przed sklepem… wszędzie, by na wiosnę móc wejść do zagrody z owcami. Pamiętaj też o komendzie odwołującej zatrzymanie. Z czasem nauczysz się też poleceń nakazujących psu odejść od Ciebie po przywołaniu, zależnych od tego, co trzeba zrobić dalej.

Wyposażenie
Do nauki pasienia nie trzeba dużo sprzętu. Półtorametrowa laska bambusowa (najlepiej z zielonego bambusa) lub jeżeli jest nieosiągalna, świetnie sprawdza się kawałek rurki PVC o średnicy około centymetra. Laski pasterskie wyglądają świetnie, ale są za ciężkie do szkolenia i jeśli pies na nią wpadnie, może zrobić sobie krzywdę. Przyda się zwykła zapinana obroża, z której pies się nie wyślizgnie oraz kilkumetrowa linka. Z linki powinny korzystać tylko osoby, które wiedzą, jak się nią posługiwać, ponieważ może się zaplątać, robiąc krzywdę psu, owcom lub Tobie. Niektórzy też uczą psy reagować na gwizdek. Nie kupuj cichego gwizdka ani policyjnego (bębenki w uszach Ci nie podziękują). Wystarczy zwykły plastikowy.


JAK WYGLĄDA MA PSINA GDY DORASTAĆ ZACZYNA
Carol Gold
english version on Bearded Collie Canadian Breed Club
tł. Małgorzata Staniszewska mkada[at]gazeta.pl

Szczeniak dobermana wygląda jak dorosły doberman oglądany przez odwróconą lornetkę. Dorastając, po prostu się powiększa. Reguła ta prawdza się to w przypadku wielu ras. Ale zróbcie zdjęcia swojemu beardedowi w wieku ośmiu tygodni, sześciu miesięcy, roku, półtora roku i trzech, a prawdopodobnie nikogo nie przekonacie, że to ta sama rasa, nie wspominając nawet o tym, że to ten sam pies.

Beardedy przechodzą wiele etapów rozwoju. To, czego spodziewamy się po dwulatku, przeraziłoby nas u czterolatka. Rozkoszny, wygrywający wystawy dziesięciomiesięczny szczeniak może wyrosnąć na nijakiego psa, podczas gdy niepozorny półtoraroczniak za rok czy dwa spełni każde wymaganie standardu.

Dlatego też ważne jest, by znać te etapy – niezależnie od tego czy psy wystawiasz, hodujesz, czy tylko próbujesz przekonać rodzinę, że hodowca nie opchnął ci przypadkowego kundla.

Oczywiście każda linia hodowlana będzie miała swój styl dorastania, dlatego nie będę wnikać w szczegóły – poniższe etapy są wspólne dla wszystkich beardedów.

Zacznijmy od szczeniaków. Między szóstym a ósmym tygodniem życia otwiera się okienko, przez które można zajrzeć w przyszłość. Cokolwiek w nim zobaczysz, tego możesz spodziewać się po dorosłym, trzyletnim lub starszym psie, niezależnie od tego, jakby nie zbrzydł czy wypiękniał w międzyczasie. Także dobrze się przyjrzyj.

Jeżeli w tym wieku szczeniak ma dobrą, szeroką i płaską czaszkę, prawdopodobnie będzie ją taką miał jak dorośnie. Jeżeli nie jest szeroka i płaska w tym momencie, już się taka nie stanie. Stop powinien być wyraźniej zarysowany niż u dorosłych psów a kufa krótka i niemal tej samej szerokości co czaszka. Linia szczęki – zęby między dolnymi kłami – powinna być prosta a szczeniak powinien mieć ładną brodę. Kły powinny mieć prawidłowe ułożenie. Jeżeli są w porządku, mały przodozgryz prawdpodobnie się cofnie ( u niektórych szczeniaków w tym wieku dolna szczęka jest węższa niż górna, przez co dolne kły naciskają na podniebienie. Z czasem to się poprawia, ponieważ dolna szczęka rośnie dłużej niż górna – acz może to potrwać około roku. Zanim zaczniesz się zamartwiać zmarnowaną karierą wystawową, warto porozmawiać z hodowcą na temat przodków szczeniaka – może to cecha charakterystyczna tej linii, która zawsze znika z wiekiem.)

Szczeniak powinien być proporcjonalnie nieco krótszy niż dorosły pies, choć nadal dłuższy niż wyższy. Szczeniaki o „dorosłych” proporcjach po dorośnięciu zazwyczaj są nieco za długie. Przednie i tylne nogi powinny być nieco szerzej rozstawione niż u dorosłego psa – zbliżą się do siebie w miarę wzrostu szczeniaka. Jeżeli szczeniak ma „dorosłe” proporcje lub jeszcze bliżej nogi, w przyszłości będzie za wąski w biodrach lub barkach.
Przyjrzyj się uważnie, jak szczeniak się porusza. Powinien prosto stawiać łapy – nie wykoślawiać na zewnątrz ani do wewnątrz, nie krzyżować przednich ani nie mieć iksowatych tylnich. Wszystkie te wady mogą wystąpić później, kiedy będą rosły kości i mięśnie, ale nie w wieku sześciu-ośmiu tygodni. Nawet w tym wieku beardie powinien kroczyć energicznie, daleko sięgając przednimi łapami – te cechy nie pojawią się nagle, jeśli nie występują u szczeniaka. Trudno to zauważyć u maluchów, zbyt zajętych skakaniem i bieganiem, dlatego trzeba uzbroić się w cierpliwość – nawet najżywszy szczeniak kiedyś przejdzie spokojnie kilka kroków, i jeśli zachowasz czujność, zobaczysz, jaki będzie w przyszłości.

Linia grzbietu powinna być prosta i zdecydowana, a nie opadać czy wznosić się z tyłu. Ważne jest osadzenie ogona, ale sposób noszenia już niekoniecznie. Wiele szczeniaków nosi ogon wysoko – z czasem przestają, jeżeli oczywiście jest dobrze osadzony.

Futro powinno być proste i twarde, nawet gdy szczeniak wygląda jak pluszak. Miękka lub kręcąca się sierść nigdy nie będzie lepsza, wręcz odwrotnie, a nie dość, że jest wadą, to jeszcze jest potworna w pielęgnacji.

Kiedy beardie osiąga dziewięć-dziesięć tygodni okienko w przyszłość się zamyka. Szczeniak rośnie jak oszalały i nie wszystkie części ciała nadążają za sobą. Można się spodziewać, że będzie rósł szybko do szóstego miesiąca życia, potem nieco zwolni i będzie podrastał skokami do osiemnastego miesiąca lub jeszcze dłużej. Dużo zależy od linii. Niektóre po szóstym-siódmym miesiącu nie rosną więcej niż kilka centymetrów, niektóre rosną powoli lecz konsekwentnie po szóstym miesiącu, osiągając pełen wzrost miedzy pierwszym a drugim rokiem życia. W czasie najszybszego wzrostu, zwłaszcza w drugim półroczu szczeniaki często rosną „od tyłu”, i chwilę to trwa zanim przednie nogi dorównają tylnym.

Przednie łapy nagle się wykoślawiają, często wskazując przeciwne kierunki, jak stopy baletnicy. Niemniej jeżeli tylko szczeniak był dobrze zbudowany w wieku około sześciu tygodni i ma prawidłowo zbudowany tył, przód z czasem się wyprostuje – „z czasem” oznacza tu nawet półtora roku, kiedy nasz pies nabiera mięśni i mężnieje. Podobnie dzieje się z tylnymi łapami, gdzie mięśnie rozwijają się jeszcze wolniej.
Wraz z rozwojem mięśni i kości pies mężnieje. Półroczny szczeniak powinien mieć dużo „ciałka”. Powinno to się czuć pod ręką – solidny kawałek szczeniaka, z przykrytymi żebrami i kościami miednicy (ale nie powinien być tłusty). Ale kiedy osiągnie rok, ten cudowny solidny kawał psa nagle zamienia się w patyczaka. Żebra i miednica zaczynają wystawać, wydaje się, że na kościach nie ma ani kawałka mięsa a przed sobą mamy kościstego „nastolatka” o za długich kończynach. To wszystko to koszmary wieku dorastania, równie dobrze kiedy nasz beardie skończy rok możemy zamknąć oczy i poczekać aż skończy dwa lata, wtedy już można się z nim będzie pokazać ludziom.

Również futro przechodzi fazę “nastoletnią”. Beardie dość szybko przestaje wyglądać jak rozkoszny pluszak i w wieku trzech miesięcy wygląda raczej jak dziecko w przykusym ubranku. Około szóstego miesiąca pojawia się pierwszoroczne futro, zazwyczaj najpierw koło karku, a wzdłuż grzbietu pojawia się przedziałek. Futro szczenięce jest zazwyczaj miększe i gęściejsze niż „dorosłe”, niemniej musi być nieco szorstkie i proste. Często wpada szczeniakom w oczy. Niektóre psy mają dość krótkie futro w tym wieku, niektóre niemal „dorosłej” długości.

Po skończeniu roku przez psa (jak długo po zależy od pory roku) jego futro zmienia się dramatycznie. Może to przebiegać na kilka sposobów. Niektóre psy nagle gubią całe szczenięce futerko i przez kilka miesięcy noszą nowe, krótkie i rozwichrzone (miałam beardedy, które na tym etapie wyglądały podejrzanie jak sznaucery). Niektórym nowe futro zaczyna rosnąć od barków do tyłu, stopniowo wypierając wypadające futerko szczenięce, aż cały pies pokryje się nowym włosem. Wygląda to jak dwa różne psy zszyte w środku.

Trzeba tu jeszcze wspomnieć o kolorze. Większość beardedów jaśnieje do pewnego stopnia. Stopień ten nie jest jednak w żaden sposób związany z kolorem, ani z tym, jak ciemny był szczeniak czy jak ciemny będzie pies dorosły.

Niektóre beardedy zaczynają jaśnieć już koło siódmego tygodnia życia – najpierw wokół oczu lub na nogach, gdzie kolor styka się z białym albo na ogonie. Niektóre zaczynają później, ale jaśnieją szybciej jako starsze szczeniaki. Generalnie najjaśniejsze są w wieku około roku. U wielu psów białe znaczenia zlewają się z rozjaśnionym kolorem. Kolor zaczyna wracać na „nastoletnim” futrze lub pojawia się nagle na trzeciorocznym (kiedy pies ma dwa lata).

W wieku około dwóch lat Twój beardie powinien znów wyglądać jak uczciwy pies, niemniej nadal musisz poczekać kilka lat, żeby całkiem dojrzał. W wieku dwóch lat będzie już miał porządne futro, choć jeszcze niezbyt długie czy pełne (dwuletniego psa można poznać po dość dużym prześwicie pod brzuchem – często wygląda przez to na wyższego niż w rzeczywistości). Grzywka przestaje mu wpadać do oczu. Dwulatek może nawet już trochę zmężnieć i nie będzie się czego wstydzić, kiedy wpadną znajomi. Rodzina może nawet zacznie wierzyć, że masz prawdziwego beardeda.

Niektóre dwulatki można już nawet pokazywać na wystawach. Stąd ważne jest by sędzia znał wiek psa. Dwulatek nie będzie miał budowy, muskulatury, długości futra ani głębi koloru czterolatka. Jeżeli sędzia zna wiek i wie, jak rozwija się ta rasa, dostrzeże, czego się można spodziewać i odpowiednio doceni. Ale będzie też wiedział, że jeżeli Twój pies ma cztery lata, nie powinien wyglądać, jakby miał dwa.

Tylko nieliczne beardedy osiągają dojrzałość fizyczną i psychiczną przed trzecim rokiem życia. Większość osiąga najlepszą formę w wieku czterech – siedmiu lat i tak pozostaje. Nierzadko się zdarza, że wystawiane są nawet dziesięcioletnie beardedy – i wygrywają. Także poczekaj. Ta rasa jest jak dobre wino… długo dojrzewa, ale warto poczekać!


english version on Bearded Collie Canadian Breed Club
tł. Małgorzata Staniszewska mkada[at]gazeta.pl

Mimo że na pierwszy rzut oka beardie wydaje się doskonałym kandydatem – średniej wielkości, przyjacielski, fantastyczny pies rodzinny (a przynajmniej wszyscy tak twierdzą) - ma swoje wady! Nie jest to rasa dla każdego. Poniżej przedstawiamy kilka kwestii, które warto starannie rozważyć przed przyniesieniem szczeniaka do domu.

Wielkość... Beardedy są psami średniej wielkości. Psy mierzą w kłębie 53,5-56 centymetrów i ważą 23 do 27 kilo, suki – odpowiednio 51,5-53,5 centymetrów i 20-23 kilo. Jak na psy ten wielkości są dość silne. Zazwyczaj mają też niezwykle aktywne ogony, którymi zmiotą wszystko ze stolika na kawę (również porcelanę po prababci). Lubią też skakać żeby się przywitać z właścicielem… jego gośćmi… mamą z osteoporozą… kilkuletnim dzieckiem… Ktoś się może przewrócić. Przeciętny bearded nie będzie miał też większego problemu z przeskoczeniem płotu wysokości ok. półtora metra… czy też z przekopaniem się pod nim.

Ruch... Może nie jest to hyperaktywna rasa, ale na pewno aktywna i wymaga codziennej dawki ruchu, by dostosować się do roli spokojnego psa rodzinnego, o którym marzy większość ludzi. Beardedy uwielbiają biegać i bawić się. Jeżeli Twój bearded ma mieszkać w niewielkim ogródku lub mieszkaniu przygotuj się na długie spacery każdego dnia – przez długie lata. 

Długie futro... Jest to rasa długowłosa, mająca mocny włos okrywowy i miękki podszerstek. Beardedy gubią sierść na okrągło. Oznacza to coś więcej niż od czasu do czasu psi włos w maśle, na kanapie, “koty” w kuchni czy kłaki wplątane w kółeczka od odkurzacza. Długie futro to również doskonały środek transportu, za pomocą którego liście, gałązki i wszelkie inne materiały, które można znaleźć na dworze przenoszone są do domu. Jeżeli pada deszcz, błoto znajdzie się na podłodze, albo i na właścicielu. A, i pamiętaj, że jeżeli pies dostanie biegunki, możesz się spodziewać jej śladów na futrze. Także jeśli porządek w domu stoi wysoko na liście Twoich priorytetów nie kupuj bearded collie. Beardedom również dobrze robi porządne szczotkowanie raz w tygodniu. Mimo że niektórzy alergicy nie reagują na beardedy, nie są to psy specjalnie polecane przy alergiach.

Pielęgnacja... Beardeda trzeba szczotkować przynajmniej raz w tygodniu. Wyczesanie dorosłego psa zajmuje średnio około godziny. Czas ten wydłuża się lub skraca na różnych etapach życia beardeda, na przykład może się okazać, że pielęgnacja szczenięcego futerka zajmie więcej. Czesanie beardeda to ciężka praca i trzeba się z tym pogodzić… albo płacić za psiego fryzjera… lub ostrzyc chlubę naszego pupila - piękne długie futro. Jeżeli zaniedbamy futro, będą się tworzyć kołtuny, mogące spowodować podrażnienia skóry i inne problemy. 

Inteligencja... Jako rasa pasterska beardedy są inteligentne i nieraz przechytrzyły swych właścicieli. Przez wieki były hodowane by pomagać pasterzom i wykorzystywać swoją energię. Jeżeli nie dostarczymy naszemu pupilowi odpowiednich bodźców mentalnych, sam znajdzie sobie wyzwanie, np. wyczyści nam szafę, wyżre ciasteczka, zostawione w kieszeni kurtki, znajdzie (i zniszczy) pilot od telewizora, otworzy drzwi szafki z jedzeniem, otworzy drzwi wejściowe, zabierze (i schowa lub zniszczy) okulary, ściągnie z blatu kuchennego wszystko, czego dosięgnie itd. Bearded musi mieć jakieś zajęcie…

Szczekanie... 
Jako psy pasterskie na szkockich wyżynach beardedy często oddalały się poza zasięg wzroku pasterza, żeby znaleźć owce. Odnalezienie owcy sygnalizowały szczekaniem. XIX-wieczne ogłoszenia często wspominały o psach “mających głos”, co było cenione. Beardedy szczekają, żeby Cię przywitać, kiedy ktoś podchodzi do drzwi, żeby je wypuścić na zewnątrz, żeby je wpuścić do domu… albo kiedy są same i się nudzą. Uporczywe szczekanie jest problemem, ale pamiętaj, że psy właśnie w ten sposób się komunikują. 

Szkolenie... Wielu właścicieli chce, by ich beardedy były dobrze ułożone. Rasa ta dobrze się uczy jeżeli zastosuje się metody pozytywne. Jako wrażliwe psy beardedy źle znoszą metody negatywne. Oznacza to, że lepiej działają na nie nagrody (smakołyki, zabawki i pochwały) niż kary (krzyczenie, szarpanie smyczą). Szkolenie powinno być świetną zabawą! Beardedy często się nudzą, powtarzając proste ćwiczenia – dlatego właściciel musi wykazać się kreatywnością. Można beardeda nauczyć, żeby nie skakał, nie szczekał bez powodu, nie ściągał nic z blatu… ale wymaga to dużo czasu i zaangażowania. Jeżeli go nie masz lub szybko się złościsz, gdy pies tylko na Ciebie patrzy po usłyszeniu komendy… może rozważ inną rasę. 

Zdrowie i opieka... Chociaż beardedy uważane są za zdrową rasę, pewne problemy zawsze się moga pojawić. U beardedów czasami występuje dysplazja stawów biodrowych, problemy z oczami, alergie (np. na jedzenie czy ukąszenia pcheł), niedoczynność tarczycy, choroby autoimmunilogiczne, nowotwory czy epilepsja. Częstotliwość ich występowania jest niewielka, ale trzeba się liczyć z taką ewentualnością i jej kosztami. Powyższe choroby występują u większości ras, ale na szczęście większość beardedów jest zdrowa i dożywa sędziwego wieku.

Koszty utrzymania... Choć koszt zakupu szczenięcia wydaje się wysoki, to jeszcze nic w porównaniu z kosztami utrzymania psa w ciągu całego jego życia. Kosztuje karma, opieka weterynaryjna, szkolenia, miski, obroże, smycze, szczotki, szampony, zabawki etc. Jeżeli bearded poważnie zachoruje koszty długotrwałego leczenia mogą być wysokie. Czy stać Cię na odpowiednią opiekę dla psa?

Uzależnienie...
 Beardedy są podobne do czipsów – nie da się poprzestać na jednym! Po prostu uzależniają. A wbrew powszechnym mniemaniom, cena hurtowa wcale nie jest niższa. Nie da się utrzymać dwóch beardedów za tę sama sumę, co jednego, kosztuje to dokładnie dwa razy tyle co pojedynczy pies. 

Niemniej jeżeli nadal jesteś zainteresowany, a mamy nadzieję, że tak… 
Witamy w świecie wielbicieli bearded collie!


FENG SHUI DLA BEARDED'ów
Linda Aronson DVM
english version on Bearded Collie Canadian Breed Club
tł. Małgorzata Staniszewska mkada[at]gazeta.pl

Na Gwiazdkę podarowałam znajomemu książkę „Feng Shui dla psów”. Tym, którzy jak mój znajomy, przez kilka lat żyli we własnym świecie, wyjaśniam, że feng shui (wymawiane feng szuej) to po chińsku wiatr i woda. Oznacza to kształtowanie otoczenia w harmonii z siłami natury i świata, tak by pracowały dla nas. Określa się je również mianem „Sztuki ustawiania”. Książka była pełna obrazków, ale w tym artykule chciałabym poruszyć ważny temat, czyli „sztukę ustawiania” szczeniaka beardeda, tak żeby pies i właściciel stworzyli trwałą, zdrową relację i żyli w zgodzie i szczęściu przez cały czas, który jest im dany razem – czyli feng shui dla beardedów.

Po pierwsze, jak bardzo byśmy nie kochali i nie zachwycali się naszymi beardedami, musimy przyznać, że nie są to psy dla każdego. Choć zawsze się znajdzie jakiś wyjątek od reguły, beardedy zazwyczaj są wyszczekane, hałaśliwe i wnoszą do mieszkania błoto i wodę. Mają własne zdanie, są za mądre dla własnego (lub naszego) dobra a część z nich opanowała sztukę znikania do takiej perfekcji, że mogłaby zawstydzić Houdiniego. Więc jeśli spotkasz kogoś marzącego o beardedzie, kto jest dumny z lśniących podłóg, wrażliwy na hałas, delikatnej budowy lub pozbawiony absurdalnego poczucia humoru, zrobisz mu przysługę, sugerując inną rasę – w niektórych przypadkach najlepiej sprawdziłby się pies rasy pluszowej. Beardedy są raczej wrażliwe, więc kandydaci o charakterze kaprala również powinni zrezygnować. Szukasz psa, który automatycznie spełni wszystkie polecenia? – powiedzmy, że to nie jest rasa dla Ciebie (jeżeli zdołamy to wykrztusić, dusząc się ze śmiechu). Według mnie u przyszłego właściciela beardeda dużo ważniejsze jest czy posiada właściwe poczucie humoru niż dom z ogrodem. Jeżeli chcesz mieć beardeda (lub być przez niego mianym) musisz umieć się dzielić.

Co Twoje to i jego. Co jego – to jego. Acz większość beardedów jest na tyle uprzejma, że się z Tobą podzieli od czasu do czasu. Na forach bardzo często słyszy się też o beardedach ściągających rzeczy z blatów kuchennych. Jest na to lekarstwo, którego prędzej czy później się nauczysz, zwłaszcza jeśli nie lubisz się dzielić. Odkładaj wszystko na miejsce, najlepiej w miejsce zamknięte na trzy spusty, jeżeli są to rzeczy nie przeznaczone dla psa do konsumpcji lub zabawy. Beardedy niemal nigdy nie zaprzestają nas zadziwiać swoją pomysłowością. Niektóre potrafią otwierać prawie wszystkie drzwi (w tym te od klatek). Jeżeli będziesz miał szczęście, Twój bearded uprzejmie je za sobą zamknie. Ghost jako szczeniak udowodnił, że jest zdolniejszy niż większość dorosłych ludzi i otwierał każde opakowanie lekarstw zabezpieczone przed otwarciem przez dzieci, i to bez użycia zębów. Szczęśliwie nie skłaniał się do wyjadania zawartości, ale nie wszystkie beardedy są tak powściągliwe.

Tak naprawdę beardedy znane są z pochłaniania wielu rzeczy, o których lepiej nie wspominać (zwłaszcza dalszej rodzinie), więc jeżeli operacje w celu wyjęcia bielizny, zabawek, szczątków indyka (a czasami całej głównej atrakcji Święta Dziękczynienia) i innych przedmiotów Cię nie pociągają, podobnie jak czyszczenie żołądka czy nerwowe czekanie na wyniki leczenia po połknięciu lekarstw lub trucizny, oddziel te przedmioty od beardeda, najlepiej dwoma parami drzwi zamykanych na klucz – lub nie spuszczaj ich z oczu (nie mrugaj!). Niektóre beardedy mają nawet sumienie. Moje nie kradną (za dużo – Ghost uwielbiał skórę w każdej postaci, Ruffian papier). Z tego co wiem nie można tego wykryć za pomocą testów charakteru, przeprowadzanych na 7- czy 8-tygodniowych szczeniakach. Ucieczki to kolejny temat, w którym beardedy i właściciele rzadko dochodzą do kompromisu. Wiele psów traktuje to jako rodzaj mentalnej rozrywki. Ułożą stos kości, żeby się wdrapać po rynnie na 3-metrowy płot zakończony drutem kolczastym i z alarmem wyjącym u dzielnicowego, a potem zadzwonią do drzwi frontowych, żeby je wpuścić. Inne, lubiące większe wyzwania często nie wracają z wypraw na podbój nowych lądów, ponieważ kiepsko radzą sobie na przykład z ruchem drogowym. W tym przypadku również można odwołać się do sumienia. Xipe nigdy nie przeszła nad kawałkiem sznurka, jeżeli jej wyjaśniłam, że ma się nie ruszać z miejsca nim wyznaczonym – ale w innych przypadkach nie widziała powodu przejmowania się bramami, płotami czy innymi przeszkodami, w tym klatkami. O beardedzim sumieniu człowiek uczy się całe życie; raczej nie jest ono przekazywane następnym pokoleniom, przynajmniej nie jako cecha dominująca.

No dobrze, może trochę się rozpędziłam. Ale jeżeli znajdziecie prawdziwą wersję historii suki beardeda w Anglii, która terroryzowała dominującego samca przebijając – albo grożąc, że przebije – balonik, żeby oddał jej pyszną kość, która do niego należała, zrozumiecie, że piszę prawdę. Beardedy to specyficzna pasja, zdecydowanie nie dla wszystkich.

Zawsze skóra mi cierpnie kiedy czytam książki w rodzaju “Idealny rasa dla Ciebie”. Jeśli do nich zajrzycie, zobaczycie, że beardedy są tam opisane jako „łatwa” rasa, dobra dla początkujących psiarzy i świetna dla dzieci. To prawda, że niektóre beardedy mogą takie być, ale nie większość. Owszem, nie upierają się przy każdym drobiazgu jak niektóre rasy, ale znudzony bearded znajdzie sposób, żeby się czymś zająć i mogę się założyć, że niekoniecznie będzie to sposób, który Ci się spodoba. Wrażliwość (szarpanie przez dzieci, głośni członkowie rodziny, deptanie przez nieuważnych ludzi); podatność na szkolenie; upór; nieustępliwość; niezależność; niesforność; skłonność do ucieczek; redekoracja wnętrz; kształtowanie krajobrazu; spolegliwość; (nie)śmiałość to cechy, które w różnym natężeniu występują u poszczególnych psów. Tak samo jak i stopień aktywności, szczekliwość, instynkt pasienia, pobudliwość etc.

Mieszkając ze szczeniakami i obserwując je przez pierwsze tygodnie życia, hodowca ma tę szczególną możliwość, by powiedzieć przyszłym właścicielom (którzy przeszli ogólny egzamin wstępny na “odpowiedniego właściciela beardeda”), który szczeniak najlepiej będzie pasował do ich potrzeb i stylu życia. Jeżeli powie „są tam, wybierzcie sobie któregoś” powinniście się zaniepokoić, i to bardzo. Osoba kupująca beardeda powinna dobrze wiedzieć, jakich cech oczekuje po psie. Musi być absolutnie szczera, rozmawiając z hodowcą o potrzebach i charakterze rodziny, jak i o tym, dlaczego chce jedno z jego szczeniąt. Nie należy udawać i mówić o bogatym doświadczeniu z psami, jeżeli dorastając mieszkało się razem z psem, ale za jego zdrowie, szczęście i dobre samopoczucie odpowiadali tatuś i mamusia. Właściciel, który chce się uczyć, to błogosławieństwo dla hodowcy, który z radością odpowie na najbłahsze i najgłupsze pytania w dzień czy w nocy, czy w Boże Narodzenie, jeżeli to ma poprawić warunki życia jego szczeniątka. Niedoświadczeni właściciele powinni dostać spokojne, radosne szczenię, które łatwo wybaczy i zapomni niewielkie wykroczenia w całokształcie rodzinnej harmonii i zabawy. Nie potrzebują typów, które będą testować granice, kwestionować wszystko a potem i tak robić to po swojemu. Każdy bearded będzie testował granice i wymknie się spod kontroli od czasu do czasu. Można się tego spodziewać i jest to korzystne dla rozwoju właścicieli (nawet jeżeli nie dasz rady przejąć kontroli, takie beardedy będą wystarczająco uprzejme, żeby okazywać Ci coś w rodzaju szacunku). A jeżeli sam siebie nie widzisz w roli nieustraszonego przywódcy, posiadanie dominującego beardeda, który wie, że jest szefem, tylko utrwali Cię w roli jego niewolnika. A to nie jest przyjemny widok.

Jeszcze słówko o testach charakteru. Istnieje mnóstwo ich odmian. Ogólnie rzecz biorąc są przeprowadzane na szczeniakach w wieku około siedmiu tygodni i mają za zadanie ocenić występowanie w szczeniakach cech jak strachliwość, dominacja, inteligencja, potencjał posłuszeństwa/podatność na szkolenie, poziom aktywności itp. Jednak dają one obraz szczeniaka tylko w danym momencie. Może ma pełen brzuszek i chce mu się spać, może właśnie skończył długą przepychankę z rodzeństwem, a może cały ranek siedział w nudnej klatce i właśnie się z niej wyrwał, żeby coś zmalować. Hodowca obserwował szczenięta przez siedem dni w tygodniu, dwadzieścia cztery godziny na dobę, wie, które są dominujące, a które łagodniejsze, wie, którym posłuży spokojne otoczenie, a które rozkwitną w hałasie i chaosie. Testy dla szczeniąt nie są zbyt wiarygodne przy przepowiadaniu charakteru dorastających lub dorosłych psów. Zazwyczaj obserwacje hodowcy są bardziej wiarygodne, a im więcej szczeniąt dany hodowca widział, tym łatwiej mu coś przewidywać. Niemniej jednak nikt nie jest nieomylny, ani też nie da się przewidzieć wszystkich złych doświadczeń w psim życiu.

Testy nie uwzględniają warunków w jakich rósł szczeniak, a mają sprawdzać coś, co na co wpływają i geny, i środowisko. Podobnie jak w przypadku małych dzieci, także szczeniaki rozwijające się w bardziej stymulującym środowisku będą bardziej ciekawskie, zrównoważone, inteligentniejsze i odważniejsze. Wychowując się z innymi szczeniętami nasz szczeniak nauczy się nie gryźć za mocno, bo to boli, a jeżeli ktoś za mocno gryzie, nikt nie chce się z nim bawić. Mama porządnie go nauczy psiej etykiety, kiedy i jak okazywać uległość, jak witać się z innymi psami, jak unikać agresji. Wczesne oddzielenie od rodzeństwa i matki sprawia, że szczeniak nie do końca wie, jak być psem, może nie czuć się dobrze w rodzinach, gdzie są już psy lub jeżeli kiedyś pojawi się nowy pies. Równie ważne jest by szczeniaki nauczyły się radzić sobie z wyzwaniami normalnego życia rodzinnego. Jeżeli hodowca nie ma dzieci, powinien regularnie zapraszać dzieci sąsiadów. Szczeniaki poznają odkurzacz, kosiarkę do trawy, urządzenia kuchenne, wrzeszczące, biegające dzieci, ludzi, którzy nie patrzą pod nogi, zasadę „to jest moje a to twoje”, telewizor, wieżę, telefon. Uczą się, że ludzka dłoń niesie miłość i dobry dotyk, ale i stanowczość. Że nigdy nie wolno łapać zębami nawet jeśli mu się nie podoba to, co ta dłoń akurat robi – niezależnie od tego, czy czesze, czy obcina pazury, suszy czy kąpie – szczeniak uczy się to znosić. Za bonus można uznać, jeżeli szczeniaki wiedzą do czego służy klatka i że na siusiu wychodzi się na dwór, ale w końcu hodowca też ma swoje życie, także nie oczekuj cudów. Szukaj szczeniąt rosnących wśród rodziny, z mnóstwem zabawek, może wśród kilku „przyrządów gimnastycznych” (tunele, pudła, papierowe worki, skocznie, liny i opony). Zignoruj kłęby kurzu pod meblami i lekki obłęd w oczach hodowcy, w końcu miał niewiele snu odkąd słodkie maleństwa przyszły na świat. Spróbuj nie przywiązywać wagi do nieznaczących drobiazgów jak kolor czy płeć szczenięcia. Poznając potencjalnych właścicieli i szczenięta w ciągu kilku tygodni właściciel powinien być w stanie powiedzieć, który szczeniak lub szczenięta będą najlepsze dla tej rodziny. Jeżeli szanujesz hodowcę – jeżeli nie szanujesz, powinieneś poszukać szczenięcia gdzie indziej, ponieważ będzie członkiem Twojej rodziny przez następne 12 lub więcej lat i musisz dobrze wybrać za pierwszym razem – nie próbuj nakłaniać go do zmiany zdania (acz możesz zapytać dlaczego tak sądzi). Jeżeli możesz wybierać między dwoma czy trzema szczeniakami zapytaj hodowcę o ich przyszłe zalety i wady, zwłaszcza w funkcji zostania członkiem Twojej rodziny. Czasami wszystkie szczenięta w miocie są dość podobne do siebie, ale to rzadko się zdarza wśród beardedów.

Szczeniak wystawowy – słowo, na dźwięk którego blady strach pada na wszystkich. Nie chcę tu się wdawać w dyskusję, jakie cechy powinien posiadać dobry pies wystawowy, ale chciałabym zaznaczyć następujące kwestie: 1. pies musi chcieć się pokazywać (mieć odpowiedni temperament) jak również być odpowiedniej budowy, oraz 2. bardzo rzadko w miocie jest więcej niż jedno czy dwa szczenięta „jakości wystawowej”. Oczywiście można wystawiać więcej psów i niektóre z nich nawet coś osiągną, ale czy powinny być wystawiane – lub co jeszcze ważniejsze – rozmnażane jest co najmniej wątpliwe. Nie oznacza to oczywiście, że psy „na kolanka” są gorsze, wręcz odwrotnie, często są dużo lepszymi domownikami. Pies z wystawowym temperamentem musi być bardzo pewny siebie i uważać, że świat do niego należy. A z tak nastawionym zwierzakiem często trudno żyć. Także nie mów, że chcesz wystawiać, jeżeli nie jesteś pewien. Dowiedz się, ile kosztuje wystawianie, przygotowanie psa, dowiedz się ile tylko zdołasz o „wielkiej polityce” i nieczystych zagrywkach, które mogą Ci uprzykrzyć wystawianie. Nawet jeżeli hodowca zaproponuje, że sam będzie wystawiał, na Tobie spocznie pielęgnacja psa, udostępnianie go na weekendy, kiedy odbywają się wystawy i pokrycie kosztów zapisów i nie tylko. Dowiedz się, co jeszcze mogłoby Was – Ciebie i Twojego beardeda – bawić: agility, pasterstwo, tropienie, kursy posłuszeństwa, flyball, frisbee czy dogoterapia.

Jeżeli któreś z tych zajęć Cię interesuje, powiedz o tym hodowcy, by mógł wybrać szczeniaka, który podzieli Twój entuzjazm. Hodowcy nie są jednak w stanie zawsze przewidzieć, jak sprawdzi się dane połączenie. Nawet jeśli właściciel jest zupełnie szczery i otwarty, jego sytuacja może się nagle zmienić – z powodu śmierci w rodzinie, utraty pracy, rozwodu czy dziecka z alergią. Wielu hodowców rezygnuje z rozmnażania psów. Niestety, są to najczęściej ci najbardziej odpowiedzialni. Rezygnują, rozczarowani dwulicowością i zawiedzeni fałszywymi obietnicami. Mimo że nie da się wykryć każdego kłamcy i konfabulanta, im więcej czasu hodowca spędzi rozmawiając przez telefon czy w towarzystwie przyszłego właściciela, tym więcej sprzeczności czy wątpliwości wychwyci. Na szczęście niewielu potencjalnych nabywców chce oszukać hodowcę. Większość chce po prosty zadowolonego z życia, niekonfliktowego szczeniaka, który dopełni ich rodzinę. To od nas, hodowców, zależy, żeby dać im czas i informacje, których potrzebują, by to nastąpiło. Nawet jeśli w końcu przekonamy ich, że to nie jest dobry moment by do ich rodziny dołączył szczeniak, oszczędziliśmy młodemu psu nieprzyjemności na początku życia. Im więcej czasu i wysiłku włożymy w przekonanie się i potencjalnych nabywców, że są naszymi przyjaciółmi i sprzymierzeńcami w kwestii stworzenia szczenięciu optymalnego środowiska, w którym rozkwitnie i osiągnie swój pełen potencjał, tym lepiej. Tym chętniej zadzwonią do nas, jeżeli będą mieli problem, nawet jeżeli szczeniak ma już 13 czy 16 lat, a problemy są niewesołe. Powinniśmy być z nimi, dzieląc smutek po śmierci i radość z życia. Nie możemy zagwarantować, że każdy beardie przeżyje całe życie w jednym, wspaniałym domu. Beardie Rescue czy Beardie Connection* zawsze będą potrzebne, ale przy odrobinie feng shui dla beardedów (a nigdy nie jest za późno by te zasady zastosować w stosunku do psów adoptowanych i szukających nowych domów, właściwie jest to nawet jeszcze ważniejsze), jeżeli jako hodowcy będziemy całkowicie uczciwi, mówiąc o mocnych i słabych stronach – zarówno psychicznych, jak i fizycznych – naszych szczeniaków, jeżeli jako właściciele będziemy całkowicie uczciwi, mówiąc o swoich potrzebach, ambicjach, zaletach i słabościach – mniej będzie smutnych historii a więcej beardedów i właścicieli będzie żyć w szczęściu i zgodzie (przynajmniej zazwyczaj!).


PIELĘGNACJA BEARDEDÓW ZIMĄ
Cathy Goetz-Perry
english version on Bearded Collie Canadian Breed Club
tł. Małgorzata Staniszewska mkada[at]gazeta.pl

Kiedy usiadłam do pisania tekstu o pielęgnacji beardedów na śniegu i zimnie, przypomniał mi się artykuł Carol Gold na dokładnie ten sam temat. Znalazłam go, pod tytułem „'Winterizing Your Beardie" w “Bearded Colleague” z grudnia 1982 r. Także nie będę na nowo odkrywać Ameryki, tylko przytoczę artykuł Carol (w cudzysłowiu) z kilkoma własnymi uwagami.

"Kiedy pogoda na zewnątrz jest okropna, nadchodzi czas na specjalne środki ostrożności dla beardedów.

Beardedy uwielbiają śnieg, ale nie każdy śnieg uwielbia beardedy. Szczególnie paskudny rodzaj to dobrze lepiący się śnieg, który aż za dobrze lepi się do futra na nogach naszych kudłaczy. Jeżeli zgromadzi się go odpowiednia ilość, może unieruchomić psa.” A także może spowodować odmrożenia. “Jak się go pozbyć? Ośnieżonego beardeda należy wpuścić do domu i po kolei zanurzać mu łapy w misce z zimną lub letnią wodą. Kiedy śnieg się roztopi wystarczy tylko wycisnąć wodę z sierści. Dobrze też przetrzymać psa w domu żeby nieco podsechł.
Śnieg gromadzący się między palcami zmienia się w kulki lodu, co może być bardzo bolesne. Większość beardedów próbuje je wygryzać, ale można im pomóc, przytrzymując podczas spaceru zamarzniętą (w dosłownym tego słowa znaczeniu) sierść w cieplutkich dłoniach na kilka sekund (w końcu ręce zawsze można ogrzać w rękawiczkach).” Jeżeli bearded wraca ze spaceru pokryty bryłami zmarzniętego śniegu, znów pomoże zanurzenie w wodzie.

Nie spaceruj z psem po chodnikach ani drogach posypywanych solą. Sól dostaje się nawet do najmniejszych pęknięć na opuszkach, powodując koszmarny ból. Nawet jeżeli podczas spaceru pies sprawia wrażenie, że wszystko jest w porządku, po powrocie opłucz mu łapy, żeby nie wylizywał soli – może to spowodować problemy żołądkowe.

Zdrowy bearded będzie wspaniałym towarzyszem wycieczek na nartach biegowych. Tylko daj mu szansę na złapanie kondycji. Skakanie przez zaspy to dużo cięższa praca niż ślizganie się po nich, i dużo cięższa niż bieganie po twardym gruncie w lecie i na jesieni. Także zacznij powoli od krótkich wypadów i stopniowo przechodź do długich wypraw.

W zimie psy potrzebują więcej jedzenia, ponieważ spalają więcej kalorii, ogrzewając organizm.” Gdy na dworze zimno, przydaje się trochę ciałka. Warstwa izolującego tłuszczu zmniejsza oddawanie ciepła z powierzchni ciała, zwłaszcza jeśli pies spędza część dnia na dworze. Zima to również okres, kiedy skóra może zrobić się podrażniona i/lub sucha. Może się okazać, że dietę psa trzeba wzbogacić nie tylko o dodatkowe kalorie, ale też kwasy tłuszczowe nienależące do grupy niezbędnych. Olej z halibuta, suplementy diety czy tran z dorsza w niewielkich ilościach (oleje pochodzenia rybnego – stopniowo zwiększaj dawkę do 1 łyżki stołowej dziennie) mogą pomóc. Jednym ze sposobów na zapewnienie psom odpowiedniej ilości pokarmu jest karmienie ich dwa razy dziennie. Zmieniając dawkowanie w ciągu 7-10 dni można przestawić psa na dwa posiłki.
“Sierść psia wymaga częstszej pielęgnacji, ponieważ skołtuniona jest kiepskim izolatorem. Poczytajcie sobie te wszystkie reklamy o zaletach puchu i przełóżcie to kontekst sierści – to powietrze w środku zatrzymuje ciepło. Sierść skołtuniona jest zbita: nie ma powietrza, nie ma ciepełka.

Nawilżacz uchroni psa przed zimowym szokiem. Szokiem elektrycznym, oczywiście. W suchym powietrzu w budynku energia elektrostatyczna zbiera się na futrze, co powoduje „kopnięcia” psa za każdym razem, gdy go dotykasz. Czasami ładunek wystarcza, by pies sam spowodował wyładowanie. Którejś zimnej nocy zgaś światło i popatrz jak bearded idzie po dywanie – to niemal jak pokaz sztucznych ogni. Wilgoć w powietrzu temu zapobiega i ułatwia czesanie. Poza tym to dobre dla psiego układu oddechowego. A, i oczywiście jest to dobre również dla Ciebie.

Jeżeli bearded przebywa na dworze, trzeba mu zapewnić budę, w której będzie mógł się schronić, z wejściem skierowanym na południe lub wschód, osłoniętym zasłoną lub klapką. W budzie musi znajdować się posłanie. Konieczny jest też stały dostęp do niezamarzającej wody. Jeżeli śpi w kennelu lub lubi spać na twardym podłożu, np. terakocie lub betonie, zadbaj by miał posłanie lub matę chroniąca przez zimnem ciągnącym od podłogi.

W zimie regularnie kontroluj opuszki łap. Warto też przyciąć włosy między nimi. Stały kontakt z wilgocią ze śniegu, błota pośniegowego czy zwykłego może podrażniać łapy, uszkodzić skórę lub ułatwić drogę infekcjom. Specjalne buty chronią przed kontaktem z solą lub innymi środkami wysypywanymi na ulice a także częściowo przed wilgocią. Trzeba jednak pamiętać, że większość z nich chroni przed wilgocią właśnie częściowo – całkowitą ochronę daje tylko włożenie do środka torebek foliowych. Kiedy jest naprawdę zimno (-10 stopni lub zimniej), zakładamy psom skarpetki do butów. Tak właśnie wykorzystuję nieparzyste skarpetki, zostające w pralce. Ubrania dla psów nie są potrzebne, chyba że dla szczeniaków lub ostrzyżonych psów.

Części ciała najbardziej narażone na odmrożenia to stopy, uszy, ogon i moszna, zwłaszcza gdy śnieg się lepi a temperatury są bardzo niskie. Ze względu na długie futro trzeba zwracać wyjątkową uwagę na objawy odmrożenia. Najbardziej narażone są szczenięta, starsze, chore lub zmęczone psy. Objawami odmrożenia jest zarumieniona, zaczerwieniona skóra; biała lub szarawa skóra; wstrząs, łuszczenie się skóry.
Odmrożonych miejsc nie wolno nacierać ani masować. Należy je szybko rozgrzać, zanurzając w ciepłej wodzie. Przerwij ogrzewanie, gdy skóra zaróżowi się lub zaczerwieni. Delikatnie osusz, załóż opatrunek i skonsultuj się z weterynarzem. Po odmrożeniu zwierzęta należy chronić przed zimnem, są też bardziej podatne na kolejne odmrożenia (na podst. 1994, Ralston Purina Canada, Inc. the Purina Pet Care Information Series).

Dbanie o czystość wybiegu dla psa jest równie ważna zimą, jak i podczas cieplejszych miesięcy. Ważne, żeby wybiegi – zarówno wysypane żwirem jak i wybetonowane - były równe i umożliwiały sprzątniecie śniegu i odpływ wody, żeby uniknąć gromadzenia się wilgoci, sprzyjającej infekcjom łap. Jak najstaranniej odśnieżaj wybiegi i miejsca, gdzie ćwiczysz z psem. Codziennie sprzątaj odchody – to ważne. Mimo że wiele pasożytów, bakterii i wirusów nie przeżywa w ekstremalnych temperaturach, niektóre przetrwają. Pies może wnieść je na łapach do ciepłego budynku, gdzie się rozwiną, lub przetrwają na zewnątrz w hibernacji aż się ociepli. Pamiętaj, do kwietnia zostały jeszcze tylko trzy miesiące!